Odbijanie- ulewanie- rozpaczanie

W naszym społeczeństwie paradoksem jest, że kobiety mając mleka wręcz za dużo (świadczą o tym: nawały, zastoje, zapalenia piersi, zbyt szybkie wypływy, dławienie się itd.) odstawiają niejednokrotnie z przeświadczeniem, że „nie mają pokarmu, mają go za mało”, „dziecko nie chce piersi, bo się awanturuje, wygina”.

Radą na to nie powinno być odstawienie, ale zrozumienie samego karmienia, ale także zachowania dziecka przy karmieniu. Wyjście poza jednolitą interpretację: płacze, bo jest głodny. Trzeba sobie to jasno uświadomić, że dziecko ma wiele powodów do płaczu i przypisywanie mu wyłącznie motywu głodu jest bardzo nierozsądne tak jakbyśmy uważali, że młody człowiek składa się wyłącznie z układu pokarmowego.

Najczęściej mamy mają problemy ze zbyt szybkim wypływem mleka. Łykają przy tym dużo powietrza. Wyginając się i prężąc,  krzycząc w niebo głosy chcą to połknięte powietrze wyrzucić z siebie. Niestety nie mogą, bo nie potrafią sobie usiąść, podnieść się.
Gdy tylko widziałam, że dziecko zaczyna ssać niespokojnie próbowałam podnieść go do góry i opukać plecki. W nocy zaś (nie lubię siedzieć nocą jak chyba każdy) kładłam malucha na jego i moim brzuchu. W pozycji na brzuszku dziecko jest w stanie odbić połknięte powietrze.
Smoczek nie rozwiązuje problemu, tylko go tłumi. Dziecko nie mogąc pozbyć się połkniętego powietrza będzie ssać niechętnie, odpychać się. Ponadto jeśli mama ma szybki wypływ, dziecko nie potrzebuje ssać aż tak długo. Jednak może potrzebować robić często przerwy właśnie na odbicie bądź pomasowanie brzuszka.
Czasem jedno karmienie więc może być podzielone na raty: karmienie- odbicie-odbicie-karmienie-odbicie. Lub nieco inaczej. Innym razem dziecko woli takie właśnie króciutkie karmienie i po nim odbicie, chwilę przerwy i znowu odbicie. Częstsze krótkie karmienia z jednej piersi (aż do jej rozluźnienia) mogą być bardziej odpowiednie. Krótkie i częste karmienia sprawiają, że wypływ nie jest jak z fontanny.
Używanie smoczka-uspokajacza nie daje szansy nauczenia się odczytywania sygnałów, które wysyła dziecko. Niespokojny płacz to zazwyczaj nie jest sygnał o głodzie, ale właśnie o tym, co dziecko drażni, przeszkadza mu. Maluchowi połknięte powietrze dokucza bardzo mocno- tak jakby nam się zbierało na wymioty. Niektórym dzieciom się ulewa widocznie, innym z kolei ulewa się w sposób niewidoczny (tylko podchodzi im do gardła)- to też jest powiązane z odbijaniem połkniętego powietrza. To normalne, że dziecko będzie wariować, jeśli karmimy je wtedy, kiedy ono chce odbić- to tak jakby ktoś nas chciał karmić, kiedy mamy odruch wymiotny. Będziemy się przed tym bronić z całych sił- podobnie dziecko. Może się wówczas zachowywać, jakby nie umiało ssać, odpycha się, wariuje, a nierzadko mama wraz z nim nie wiedząc, dlaczego to dziecko nie chce ssać. Męczarnia dla dwojga, a wystarczyłoby podnieść do odbicia bądź położyć na brzuszku bądź na swojej ręce w pozycji antykolkowej.

Dziecko się wygina, wariuje, bo chce odbić połknięte powietrze. Jest zasmoczkowane- więc w dalszym ciągu nie może się pozbyć bąbelka powietrza z żołądka. Karmisz znowu, więc problem narasta- bo kolejny raz dziecko nie może się pozbyć problemu tylko jedząc z piersi i ssąc uspokajacz. Nie trzeba się bać płaczu dziecka- ono nam w niczym nie zagraża, wszystkie dzieci płaczą, bo to ich mowa. Zanim przystawimy do piersi- najpierw posłuchajmy czy dziecko płacze spokojnie (głodne) czy z niepokojem, rozdrażnieniem (tu: podniesienie, wzięcie na ręce bądź przewrót na brzuszek może pomóc). Czasem niemowlę potrafi płakać przed zrobieniem kupki: to też normalne. Jest to dla niego trudne, uczy się tego. Masaż brzuszka, leżenie na brzuszku, noszenie w chuście, pozycja antykolkowa niekiedy wystarczy. Jeśli maluch ma miękki stolec, załatwia się co najmniej co 10 dni (po okresie noworodkowym), ogólnie jest pogodny, to nie trzeba podejrzewać jakiejś patologii.

Bywa u maluszków z powodu zbyt szybkiego wypływu dławienie się, krztuszenie. Jest kilka sposobów, żeby temu zaradzić, trochę załagodzić, choć niedojrzałe połykanie jest charakterystyczne dla noworodka:
-odciągnięcie przed karmieniem trochę pokarmu;
-karmienie pod górę na leżąco albo na podwyższeniu (dziecko na Tobie, powyżej piersi) albo dziecko bardziej spionizować;
-karmienia podzielone na raty czyli częste i krótkie; pomiędzy nimi podnoszenie dziecka do góry albo na brzuszek zamiast wkładania smoczka; krótkie i częste karmienia sprawiają, że piersi aż tak się nie przepełniają; tak rzadkie karmienia- co 2-3 godziny sprawiają, że piersi są „przepełnione” mlekiem;
-dzieci często się krztuszą, ale do niebezpiecznych zadławień nie do chodzi często.
Jeśli mama z powodu tego niepokoju maluszka po karmieniu, podaje mieszankę modyfikowanego mleka, to skutecznie ogranicza produkcję własnego mleka. Może też nauczyć niewłaściwego sposobu ssania.

Laktację sobie sama zmniejsza podając dziecku mieszankę modyfikowaną zamiast piersi. To jest dopiero paradoks- mama, która by wykarmiła i trojaczki (tak szybko i dużo jej z piersi leci) podaje dziecku butelkę i wmawia sobie, że ma za mało pokarmu, bo jej dziecko płacze po karmieniu. Poznałam kiedyś mamę, która płacz po karmieniu w ten sposób interpretowała: że dziecko dalej głodne, więc podawała jeszcze mieszankę. „Osiągnęła” w ten sposób „fantastyczny” przybór masy ciała: 2,5 kg na miesiąc. To się nazywa za mało pokarmu!

Laktacja jest elastyczna: zmniejsza się bądź zwiększa w zależności od częstości i siły ssania. Dziecko ssie raz na dobę- więc ma 1 posiłek mleczny. Ssie 20 razy na dobę- ma 20 mlecznych posiłków na dobę. Przystawiamy dziecko do piersi według jego potrzeby, pamiętając, że dziecko ma wiele różnorodnych potrzeb. Płacze i z powodu zrobienia kupki, i dlatego że mu zimno, i dlatego że chce się przytulić, rozdzieerająco płacze, gdy chce beknąć (czyli odbić połknięte powietrze), i płacze, gdy jest bardzo głodne. Jak jest tylko trochę głodne, to rozgląda się za mamą w odruchu szukania rozdziawia paszczę, dziobie naokoło jak dzięciołek- wtedy najlepiej je przystawić do piersi, również najłatwiej, bo dziecko jest wtedy chętne do współpracy.

Uczymy się rozpoznawać potrzeby dziecka próbując różnych rzeczy: nie bojąc się wypróbować i podniesienia, i poklepania, i pomasowania, i przystawienia do piersi, i ponoszenia (na rękach, w chuście- wolne ręce) itd.
To nie prawda, że nie może być karmione z piersi dziecko, które płacze po karmieniu. Może być karmione- ale kiedy tylko zaczyna się niepokoić przy piersi- podnosimy je do odbicia. Czasem odbijać trzeba nawet kilka razy po jednym krótkim karmieniu przy szybkim wypływie, czasem nawet godzinę po karmieniu. Małe niemowlęta często się budzą właśnie z powodu chęci odbicia połkniętego powietrza.
Najlepiej się karmi piersią, jak się zwyczajnie wyrzuci wszelkie smoczki. Jak nie stracić pokarmu?- właśnie wyrzucając smoczki i karmiąc bezpośrednio z piersi.
Najskuteczniejsza metoda na zwiększenie laktacji? Częstsze karmienia (lub odciągania- ale tego nie polecam, gdy jest możliwość bycia z dzieckiem, gdy nie ma rzeczywistej małej ilości pokarmu).

Zauważam, że nasza kultura predysponuje nas do tego, by podejrzewać to nasze karmienie piersią o niestworzone historie, matki o wszelkie możliwe patologie, zamiast zwyczajnego zrozumienia oferuje imitację karmienia na wszelkie problemy laktacyjne.

A imitacja karmienia w postaci smoczek i butelek zazwyczaj tylko utrudnia zrozumienie własnego dziecka.


komentarzy 13 do wpisu “Odbijanie- ulewanie- rozpaczanie”

  1. Gośka napisał(a):

    Nie wiedziałam gdzie zapytać i oto mam odpowiedź, dziękuję!!! Mój młodzian płacze przy każdym karmieniu, córka tego nie miała. Jego denerwuje, że pokarm leci (pewnie za szybko). Nie wiedziałam co robić, o co chodzi. Dziękuję za podpowiedź:)

  2. admin napisał(a):

    Cieszę się, że tych kilka spostrzeżeń się przydało.

  3. Gośka napisał(a):

    Tak, i w dodatku to działa 🙂

  4. Agnieszka napisał(a):

    Fantastyczny artykuł.Ja karmię mlekiem modyfikowanym swojego miesięcznego maluszka i również mu te podpowiedzi pomogły w ogromnym stopniu 🙂 Pozdrawiam .

  5. admin napisał(a):

    Agnieszka. Zdziwiłam się nieco, że przy karmieniu modyfikowanym przydały się moje spostrzeżenia. Ale po chwili zastanowienia stwierdzam, że kochające ręce i serce matki każdą sytuację potrafią przekuć na korzyść dziecka. Myślę, że nie tyle moje rady tu w jakimś stopniu pomogły, co podarowanie swojemu dziecku swojej cierpliwości, swojego zrozumienia 🙂

  6. Amelia napisał(a):

    Ale co robić, jeśli dziecko ma silną potrzebę ssania, żeby się np. uspokoić, przystawiam go do piersi, a on jej nie chce, pręży się, płacze, często ze zmęczenia, a pierś go nie uspokaja?

  7. admin napisał(a):

    Jest wielki obecnie wybór różnego rodzaju chust do noszenia dziecka. Maluch, który nie chce piersi, pręży się- nie chce ssać, a np. wkłada rączki do buźki często potrzebuje odbić połknięte powietrze albo schować się w mamie. Podniesienie do góry i delikatne, ale szybkie ruchy w górę i w dół bywają pomocne. W wyciszeniu się pomaga bardzo chusta- jest to też dobre dla mamy lub taty: nosząc dziecko w chuście nie musisz być skoncentrowany na dziecku: po prostu robisz to, co masz do roboty lub spacerujesz jak wolisz.
    Jest też pozycja antykolkowa do noszenia dziecka: na przedramieniu, twarzyczka do zgięcia łokciowego dłoń masuje brzuszek dziecka.
    To jest normalne i zwyczajne, że od czasu do czasu dzieci są niespokojne, trzeba na przemian je nosić i karmić. Wyłącznie wesołe i zajęte same sobą niemowlęta są tylko w reklamach.
    Te metody nie są idealne, dziecko nie jest idealne- żadna metoda nie załatwi dziecku naszej cierpliwości, która w tym wszystkim jest najważniejsza.
    Zdrówka życzę maleństwu 🙂

  8. Monika napisał(a):

    Od jakiegoś czasu mamy podobny problem jednak nie karmię piersią. Tzn mój syn ma 5 miesięcy i od jakiegoś czasu gromadzi mu się bardzo dużo powietrza, szczerze mówiąc nie mam pojęcia skąd się to bierza. Przy piciu nie słychać żeby połykał powietrze, ale doradzili mi zagęszczanie mleka nutramigenem, więc zagęszczam. Na początku pomagało teraz znowu jest gorzej, do tego ma skazę białkową, pije pepti. Zazwyczaj wypija ok 120ml na 3 h. Dobrze przybiera na wadze jednak przed piciem, nawet gdy jest bardzo głodny pociągnie kilka łyków i płacze wtedy biorę go do odbicia, pobeka kilka razy potem wypije (na raty) i potem znowu beka, w międzyczasie płacze (tak jakby sprawiało mu to ból). Odbija po 50 razy, nawet 3 – h po posiłku dalej beka! Nawet po spaniu, czy śpi czy nie.. Tak samo w nocy wybudza sie z płaczem, biorę go do odbicia jednak na snie nie potrafi beknac więc muszę go budzić, w końcu odbije, zaśnie i znów się budzi. Prz tym też ulewa (nawet z zagęszczaczem). Od lekarzy słyszę tylko „niedojrzały ukłąd pokarmowy” Czekam i czekam… kiedy się to skończy i jak mu ulżyć? Próbowałąm już wszystkich możliwych herbatek, kropelek już nie mam pomysłu…

  9. Magda napisał(a):

    Witam! Bardzo ciekawy artykuł. Mój synek m dwa tygodnie i mam bardzo duży problem z ulewaniem. Zauważyłm że gdy mu się odbije to uspokja się i ssie spokojnie, Starałam się zrozumieć płacz synka i jego niepokój. Choć to nie jest łatwe kiedy człowiek jest zmęczony i brak zrozumienia ze strony otoczenia. My dopiero uczymy się swojego języka. Mam nadzieję, że wytrwamy w karmieniu.

  10. admin napisał(a):

    Życzę w takim razie wytrwałości i spokoju w tymże karmieniu.

  11. Katarzyna napisał(a):

    Witam:) W końcu!!!!! To są trafne informacje, które każda mama powinna poznać. Ja do tego musiałam dojść sama a nie było łatwo. Kilkakrotnie wątpiłam w ilość swojego pokarmu ( a okazało się, że mam niestety szybki wypływ), wątpliwości podsycane były dodatkowo przez babcie,ciocie, męża… Dzisiaj Hania ma już 4 miesiące i niestety dalej borykamy się z powietrzem „zamkniętym” w Jej brzuszku po każdym karmieniu. Mimo że Hania jest już duża dalej ma problem z wypływem mleka(karmimy się pod górkę)a do tego ma problem z odbijaniem (to wyprowadza mnie z równowagi) a jeszcze jakby tego było mało-robienie kupki lub puszczanie bączków;) to również niemałe wyzwanie dla Niej. Koniec końców jedzenie często przerywane jest odbijaniem lub kupą i nie wiem czy moje maleństwo w ogóle najada się. Hania przybiera jednak na wadze prawidłowo więc nie mogę się doczekać jak będzie już siedzieć i jeść inne rzeczy-może jakoś wyrośnie z tych „niedogodnień”. pozdrawiam

  12. Kamila napisał(a):

    Mam ten sam problem co Monika. Ciekawa jestem jak to jest teraz? Mój mały ma 8 miesięcy karmiony kasza z łyżeczki i ciągle budzi go bekanie ma stwierdzony lekki refluks.

  13. Fizula napisał(a):

    Kamila, zwróć uwagę, że Monika napisała w 2014 roku 🙂 Już sporo czasu minęło od tego wpisu 🙂 Jak ten czas szybko leci… A ten stary artykuł ciągle na topie 🙂

Zostaw odpowiedź