Anioły-nieanioły

Gdybyśmy były aniołami, to rzeczywiście wszystko jedno byłoby jak rodzimy, jak karmimy nasze dzieci. Byle z miłością i już by wystarczyło- jak to zwykły mówić mamy karmiące butelką.

Jednak nawet jak nam się „noga powinie” i nie uda się naturalny poród czy naturalne karmienie, to Pan Bóg z tego niepowodzenia potrafi wydobyć większe dobro. Jakie? Tajemnicze i pełne miłosierdzia są Jego dzieła. Gdy oddamy Mu to, co po ludzku nam się nie udało, może nas wzbogacić ponad to, czego oczekiwaliśmy.

Wydaje mi się, że Pan Bóg liczy jednak na to, że będziemy współpracować z tymi naturalnymi darami, którymi nas wyposażył. Że same z siebie nie spiszemy ich na straty, a postaramy się rozwinąć te zwyczajne-niezwyczajne talenty. Że nie obrazimy się na Niego uprzedzając: „I tak nie umiem wykarmić!”, „Nie potrafię rodzić!” W końcu On obdarowując nas liczy, że przyjmiemy te prezenty.

Dlatego mamy karmiące piersią nie powinny patrzeć z góry na karmiące butelką. Mamy karmiące butelką nie muszą natomiast mieć kompleksów w kontakcie z mamami karmiącymi naturalnie.

W rzeczywistości wszystkie jesteśmy dla siebie siostrami i potrzebujemy swojej obecności, wielkoduszności, przebaczenia.xg


Zostaw odpowiedź