Ekonomia i ekologia karmienia piersią

Eko- matki mleko

Jak na 1 stronie zawrzeć zawartość tak co najmniej 400 stron? No, nie dało się. Niedosyt po tym artykule czuję ogromny.



Droga czułości

Projekt mleczna droga



Miłość karmi

Kto okazał się matką? Ta, co porzuciła, czy ta co nakarmiła piersią?

Ratowanie życia

Dla tych co po angielsku ani rusz- króciutki sens powyższego. Policjantka uratowała życie noworodkowi karmiąc go piersią w oczekiwaniu na karetkę pogotowia. Maleństwo zostało porzucone w lesie, było wygłodzone i wychłodzone tak bardzo, że mogłoby nie przeżyć bez ogrzania i nakarmienia go piersią- orzekli medycy.”

Bezcenny przykład w dzisiejszych czasach, gdzie tak się lekceważy karmienie piersią.

Karmienie piersią jest przedłużeniem naszej płodności. Wychowanie jest też jej przedłużeniem.

Powaliła mnie ta sytuacja.



W sercu miłości małżeńskiej

W sercu miłości małżeńskiej powinno się znaleźć miejsce na karmienie piersią- jej skutek i owoc. O tym mniej więcej popełniony artykuł:

Małżeństwo a karmienie piersią

Za jakiś czas w http://magazynfamilia.pl/

o „Matki mleko- jedyne „eko”



Poród jak seks

Obraz 113Poród jest jak seks?

A seks jak poród?

Tak! Te same hormony, otwarcie. Bliskość, intymność. Przejście.

Do obejrzenia

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że właśnie ten brak intymności stwarza wiele komplikacji podczas porodu. Z perspektywy 1 porodu szpitalnego i 4 domowych oraz pracy douli widzę, że nawet niecierpliwość bliskiej osoby przeszkadza. Nawet życzliwe osoby, ale zakłócające „przestrzeń rodzenia” , rozmawiające  to niepotrzebne przedłużanie porodu.

Dar porodu to dar kruchy. W glinianym naczyniu delikatności kobiecego ciała i kruchym krysztale jej psyche ukryty. To sztuka wydobyć go, oprawić, zachować służąc mu z czułą troską.



Fajnie, że toniesz jak ja

Z serii: przychodzą znajomi…

Znacie to? Rozmowa ze znajomymi lub rodziną.

-Moje dziecko niedobre lub chore.

-Moje też.

Acha. I tu następuje obopólna ulga. Nie tylko ja tonę, nie tylko ja nie radzę sobie z rzeczywistością: zachowaniem dziecka albo jego brakiem zdrowia. Wspólne Polaków narzekanie. Pocieszanie się cudzym kosztem- jakby to cokolwiek poprawiało. Owszem poprawia, ale pozornie, wyłącznie samopoczucie. „Jak to dobrze, że nie  tylko ja idę na dno!”

Usypia to naszą rodzicielską czujność. Bo choroby się leczy, dziecko trzeba wychowywać, żeby nie trwało w destruktywnym zachowaniu. Siebie trzeba wychowywać nieustannie.

Dzielę się kółkiem ratunkowym, które nam niedawno rzucono:

(Syr 3,2-6.12-14)
„Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce: Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.”

(Kol 3,12-21)
„Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko /przyobleczcie/ miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z /całym swym/ bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi! Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.”

(Kol 3,15-16)
Sercami waszymi niech rządzi Chrystusowy pokój, Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem.

(Łk 2,41-52)
Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

O drugim kółku ratunkowym być może niebawem uda mi się coś sklecić 🙂



Potrzeba fizjologiczna i prawidłowy tok rozwoju

Czym jest ssanie i mleko matki dla dziecka?

Jest to jego potrzeba fizjologiczna. Tak jak wcześniej potrzebą fizjologiczną, a zarazem potrzebą rozwojową był pobyt w macicy i czerpanie przez łożysko wszelkich składników odżywczych i tlenu oraz oddawanie tego, co niepotrzebne, tak po narodzinach taką potrzebą jest trzymanie się piersi matki.

Czy można i warto walczyć z potrzebami fizjologicznymi? Hm, dorosły człowiek powinien umieć do pewnych granic panować nad nimi. Jednak dziecko nie. Zwyczajnie nie umie tego, bo jest niedojrzałe. Czyli jest dzieckiem.

Ssanie piersi matki jest dość nietypową potrzebą fizjologiczną, ponieważ ograniczoną w czasie. Po pewnym czasie dziecko nie potrzebuje już ani ssania, ani mleka (między 2,5 a 7 rokiem życia). Wtedy można dziecko nauczyć obywania się bez ssania lub może samo zrezygnować z tej kontynuacji. Zazwyczaj dzieje się to w długotrwałej interakcji, nie jest natychmiastowe.

Nie walcząc z tym, co jest naturalne, nie wymaga specjalnego kształtowania, bo i tak uwstecznia się (czyli ze ssaniem piersi), można się skupić na tym, co istotne w wychowaniu.



Miłość uzdrawia

Nie ma rodziny w której nie byłoby potrzebne przebaczenie. Przebaczenie jest jak chleb powszedni w kochającej się rodzinie:

Zło dobrem zwyciężaj

Chcąc wybaczyć, czasem nie czujemy tego przebaczenia. „Czucie” nie jest jednak tak ważne jak decyzja o przebaczeniu, jak działanie dobra na rzecz drugiej osoby. Czucie przyjdzie z czasem, gdy się za tą osobę modlimy, podejmujemy dla niej dobre uczynki.



Ciało

„A Słowo stało się ciałem…”

J1,14a

I Słowo przyszło do nas zbawić nas całych. Z ciałem i duszą.



Piękna modlitwa

Aniołęk

„Jestem Twój, więc zbaw mnie!”

-zachwyciła mnie prostota tej modlitwy.

Jest teraz taki klimat w społeczeństwie, że ludzie dają prezenty, ale za tymi prezentami jest taka wielka pustka. Tak to czuję. Prezent tak. Ale podarowanie siebie- swojego czasu, pomocy, zainteresowania- co to, to nie!

Myślę, że szczególnie dotkliwie odczuwają to rodziny wielodzietne. Pamiętam taką sytuację, kiedy znajomi przyjechali do nas z siatkami pełnymi zabawek, „bo sprzątali”. I rodzina wielodzietna staje się takim śmietnikiem. Bo komuś niepotrzebne ubranka, to się podzieli. Albo z zabawek wyrosło dziecko, to się odda. I to wszystko z dobrego, życzliwego serca.

Albo kupi się dla takich dzieciaków liczne prezenty. Bo jestem dobrym wujkiem,więc nie mogę przyjść z pustymi rękami.

Też z dobrego serca.

Tyle że później zostawi się tę rodzinę samą z tymi górami prezentów, stosami ubrań, niepotrzebnych rzeczy. Niech sobie sprząta, układa. To nic, że nie starczy jej potem czasu i sił, by się jeszcze cieszyć sobą, bawić tym wszystkim.

Towarem deficytowym jest więc czas. Bo czas to miłość, radość ze wspólnego bycia.

Przyglądam się małemu Zbawicielowi. Przychodzi na świat z pustymi rękami. Ale daje całego siebie. Całe swoje życie. Aż po krzyż i Zmartwychwstanie.