|
|
|
Archiwum kategorii ‘ogólne zamyślenia’
11 sierpień

„Czasem ktoś przychodził do mnie i opowiadał o żalu, jaki ma do Boga, bo umarło dziecko jeszcze w łonie. Myślałem wtedy: jakie szczęśliwe, poszło na skróty do nieba. Gdyby ta matka ze łzami na policzkach wiedziała, co czekało to dziecko pośród ludzi, nie płakałaby z rozpaczy, tylko ze szczęścia.”
o. A. Pelanowski „Testament duchowy”
Okulary wiary dają inną optykę patrzenia: perspektywę wieczności. I obecne dobre doświadczenia, jakie mamy na ziemi są ziarnkiem piasku w porównaniu z morzem radości nieba.
My szukamy Boga?
Niezbyt.
To raczej On szuka nas. Przez każde z doświadczeń wychodzi naprzeciw, jest zawsze pierwszy w miłości.
7 sierpień

Zapraszam do dziecięcego świata.
Świata wyobraźni, marzeń, gdzie wszystko jest możliwe.
Gdzie pełno jest mówiących zwierząt, przygód, niespotykanych zwrotów akcji i stworzeń niestworzonych.
Przez tą bramę wyobraźni i zabawy wchodzimy do dziecięcego świata na spotkanie dziecku, które chcemy zrozumieć, pokochać od nowa.
Gdzie samemu można być z powrotem dzieckiem i gdzie nigdy się nie wstydzimy.
Kiedy nie mam cierpliwości uczyć dzieci albo coś im tłumaczyć, proszę o pomoc sowę albo konia. I okazuje się, że oni sobie z tym radzą o wiele lepiej- wygłupiają się z dzieckiem, robią kupę błędów, z których można się pośmiać.
Koń by się uśmiał 🙂 Albo sowa 🙂

7 sierpień

Rwący nurt miłości
„Tyś mnie wydobył z łona, uczyniłeś mnie bezpiecznym u piersi mej matki” Ps 22, 10
Ostatni dzień Międzynarodowego Tygodnia Karmienia Piersią.
I refleksja, że my matki karmimy nasze dzieci niedoskonale. Ale jest Ktoś, kto umie nas nauczyć karmić lepiej, serdeczniej, radośniej. Kto jest taką Matką, przy której jesteśmy bezpieczni.
Bezpieczni na Wieczność.
Matką, przy której jesteśmy tak bezpieczni, że żadne udawanie nie jest potrzebne. Nie musimy udawać lepszych, mądrzejszych. Bo jesteśmy kochane takimi jakimi jesteśmy.

Zapraszam do włączenia się do lektury: „Testament duchowy. Gdy noc staje się jaśniejsza niż dzień” o. Pelanowski:
„Zacznijmy od bycia w łonie Maryi, a wtedy w łonie ziemi nie utkwimy, lecz zanurzymy się w bezkres najskrytszego życia Boga>”
1 sierpień

Nasza piękna Polska.
Piękna w swoich lasach, łąkach, polach, miastach i wsiach, w swoich bohaterach i świętych.
Czy wraz z mlekiem matki nasze dzieci wyssą miłość do Ojczyzny, do jej krajobrazów, historii, ludzi, tradycji?
Czy może wyssą narzekanie na bylejakość, na polityków, sąsiadów, na siebie nawzajem?
1 sierpnia 1944 roku młodzież i dorośli tak głęboko byli nasiąknięci miłością do Ojczyzny, że było dla nich oczywistym, że mają prawo i obowiązek upomnieć się o wolność, dążyć do niej za cenę własnego życia. Tak wynika z opowieści powstańców. Późniejsze rozdrapywanie tej bolesnej rany klęski przez komunistów i wmawianie Polakom, że niepotrzebnie walczyli nie zmieniło faktów, wprowadziło natomiast wiele niezgody, dodatkowego bólu.
A dzisiaj o co mamy walczyć?
Co dać swoim dzieciom wyssać ze swoich piersi? Co chcemy, aby wyniosły z domu? Co mają ukochać ponad życie?
Jakie zniewolenia obecnie narzuca się naszemu narodowi?
W czasie II wojny światowej była to nienawiść do narodu żydowskiego, którą chcieli nas zarazić Niemcy, ale też nienawiść do najbardziej bezbronnych poprzez narzucenie nam prawa do aborcji (w Niemczech była ona zakazana!). Czy nie mamy teraz powtórki z tego, choć nieco w zmienionej formie? Niemcy narzucają nam aborcje i rozwiązły, dewiacyjny tryb życia przez LGBT itp. Niemieckie układy, ale też inne zachodnie koncerny farmaceutyczne narzucają nam pigułki farmaceutyczne, leki, które niczego nie leczą, a jedynie odwrażliwiają układ nerwowy (np. paracetamol), nienawistne pełne zboczeń i rozwiązłości marsze czyli tzw. Parady Równości.
Nie zabierajmy waleczności naszym małym chłopcom robiąc z nich grzeczne dziewczynki, aby w przyszłości umieli nas bronić. Nie tylko w formacjach wojskowych, ale też wiarą, niezłomnością stania przy prawdzie. Bądźmy dla nich i dla swoich córek przykładem umiłowania wartości, za które umierali nasi przodkowie. Uczmy ich wybierania tego, co Prawdziwe i Godne Miłości.
Moja Ojczyzna, moja Polska

29 lipiec

Bliskie spotkania z naturą, zwierzętami, zachodami słońca.
Udziela Wam się zachwyt dzieci? A czy dzieciom udziela się Wasz zachwyt?
Gderasz czy się zachwycasz?- wybór należy do Ciebie.
1 lipiec

Dzieci z natury są skore do zabawy, wymyślania, eksperymentowania…
Do hasania i skakania.
To jest żywioł energetyczny.
Dajmy więc sobie odpocząć od ich figli, wiszenia przy spódnicy, ciągłego „Mama”.
Żeby znów wrócić z radością, większym dystansem do tych uciesznych skoków, nieustannej twórczości, która, owszem, jest piękna, ale jakże trudna do sprzątnięcia.
Matka też człowiek. Odpoczynku też potrzebuje.
26 czerwiec
 Z pewnością mężne
Jak widać „Matki mężne czy szalone?” Marty Dzbeńskiej-Karpińskiej wam reklamuję.
Kobiety, którym wmawiano:
- że nie powinny być matkami;
- że powinny pozwolić zabić swoje dziecko, żeby ratować swoje wiszące na włosku życie i zdrowie;
- że powinny ograniczyć ilość swoich dzieci do jednego, do zera;
- że powinny zapomnieć o macierzyństwie,
mimo to zostają matkami. Dają żyć swoim dzieciom, stawiają czoło chorobom.
Rodzą i wychowują, pomimo że „miało być tak strasznie”, że chorobami straszono jak czającym się potworem.
Wytrwały.
Przechorowały swoje.
Zaufanie zwyciężyło.
I miłość zwyciężyła.
Ocaliła zdrowie i życie dzieci.
Przeczytajcie koniecznie. I podajcie dalej.
To książka pełna nadziei wbrew beznadziei.
Oprócz tego piękne albumowe zdjęcia, piękna grafika, które pozwalają spotkać bohaterów po latach.
21 czerwiec

Na zdjęciu pełno słońca. Aż rozbuchana żarliwą zielonością ta fotka. Oczywiście dziecięca. Złapana ciekawym okiem.
No dobrze, przyznam się.
Czytam „Udany poród” P. Simkin, R. Ancheta
Raczej nie dla rodzących. Więcej skorzysta doula, położna, osoba towarzysząca niż sama rodząca. Chyba że rodząca chciałaby obejrzeć, wypróbować proponowane pozycje porodowe pierwszego i drugiego okresu- to byłoby cenne doświadczenie. Albo sama chce mieć jak największą wiedzę z jakiegoś względu.
A ja widząc ich rozmaitość coraz bardziej zastanawiam się- to jak zaklęty w obrazki taniec. Czy da się opisać słowami, obrazkami taniec?
Poród właśnie przypomina niezwykle kunsztowny taniec matki i dziecka. Gdzie jedno odpowiada na potrzeby drugiego. Gdzie nawzajem jest przesuwanie się, żeby ustąpić miejsca drugiej osobie. Matka tańczy z dzieckiem swój porodowy taniec. Dziecko tańczy w matce „swoje wyjście” na świat.
Gdzie osoby towarzyszące przy fizjologicznym porodzie mają bardzo skromną rolę: być, dodawać odwagi, śmiałości tańcowi, czynić atmosferę porodu piękną, do zapamiętania na całe życie.
A potem tak jest w całym macierzyństwie.
Uczymy się tych swoich dzieci. Tańczymy z nimi taniec niemowlęcy. Uczymy się, kim jest i czego potrzebuje przedszkolak. Stawiamy sobie i dziecku coraz większe wymagania. Wychodząc sobie naprzeciw i oddalając się. Żeby ponownie się spotkać. Szukając swojej wzrastającej dojrzałości. I tworząc ją w radości, i bólu.
W kształtowaniu korzeni i skrzydeł w codzienności.
Wasza doula- Fizula
17 czerwiec

Kościół św. Anny w Wilanowie
Na zdjęciu figura Stanisławy Leszczyńskiej, bohaterskiej położnej, która przyjmowała porody i chroniła życie matek i dzieci w Auschwitz. W najprostszy sposób: dzieląc się chlebem, wyciągając ręce po rodzące się dzieci, nie słuchając się oświęcimskich oprawców nakazującym jej mordować dzieci. Jej postawa nawet esesmanom imponowała. Zachodzili głowę, dlaczego ta położna nie boi się ich, nie notuje żadnej śmierci okołoporodowej: wszystkie dzieci i matki rodzące w jej asyście przechodziły przez tą granicę jaką jest poród żywe. I to w tym piekle jakim był Oświęcim!
Zadziwiająca kobieta, zadziwiająca miłość. Ochrona płynąca z Boga nie ma równej sobie- bo ta położna była niezwykle zjednoczona z Nim.
I taka sytuacja z życia wzięta.
Małżeństwo z dzieckiem wysiada na leśnym parkingu. Żona mówi do męża: „Nie idź do lasu, bo te kleszcze nas zjedzą! To niebezpieczne dla dziecka!”
I nikt nie przeczy, że bardzo bolesne i ciężkie choroby mogą przenosić te pajęczaki.
Dlatego wybierając się do lasu można wziąć jakiś preparat przeciwkleszczowy. Można też zrobić go samemu z naturalnych olejków zmieszanych w roztworze wodnym: olejek z drzewka herbacianego, tymianku i trawy cytrynowej lub olejki geraniowy, paczulowy i z drzewka herbacianego. Ale ryzyko nie jest zbrodnią. Nie idziemy przecież do lasu zarażać siebie ani dzieci kleszczami. Któż nam broni potem otrzepać się, obejrzeć siebie i dzieci po leśnej wizycie. I ucieszyć się tajemniczymi zapachami i dźwiękami lasu.
Chyba nie warto ze strachu przed kleszczami zamykać się w czterech ścianach, w bezpiecznym niezdrowym ciepełku sztucznej miejskiej roślinności, wegetacji w strachu przed zanurzeniem się w leśne piękno.
Życie wymaga od nas ryzyka. Ryzyka radości, ryzyka otwierania się na dobro, ryzyka wyboru tego, co dobre dla małżeństwa, rodziny, dla dzieci.
Inaczej życie przypomina bardziej wegetację i zamknięcie w Wieczerniku własnych przyzwyczajeń.
„Doskonała miłość usuwa lęk”
I to jest piękne, bo dzięki niej możemy wybierać to trudne dobro, do którego jesteśmy powołani.
Nie oceniam tu tej pary małżeńskiej. Dla jednych olbrzymim ryzykiem w ogóle będzie wyjście z domu. Dla innych zatrzymanie się w lesie. A jeszcze dla innych olbrzymiej odwagi będzie wymagało wyjście do lasu w zabezpieczeniu olejków naturalnych, sztucznych, ubrania z długimi rękawami i nogawkami. Są jeszcze tacy, dla których leśna wyprawa nie będzie wymagała żadnej odwagi, a jedynie czasu 🙂
7 czerwiec
 Z Anną Powideł, autorką książki „Cesarzowa rodzi w domu”
Spotkanie z kobietą o niezwykłym uśmiechu- Anią Powideł z okazji Międzynarodowego Dnia Porodów Domowych 6 czerwca.
Dzień pełen niespodzianek.
Wzruszeń.
Spotkań przez duże S.
Zadziwienia, że:
- życie zwycięża;
- są rodzice, którzy na swoje ręce w zaciszu domowym przyjęli 12 dzieci;
- że trudne szpitalne doświadczenia nie muszą determinować naszego życia, jeśli oddamy je Bogu prawdziwemu;
- że w sytuacjach, gdy lekarze załamują ręce i mówią, że nic się nie da zrobić i skazują na medykalizację, można tak wiele pomóc (kobieta pod koniec ciąży z wielowodziem, problemem z nerkami wyleczyła się przy pomocy ziołowej kuracji: ekstrakt z korzenia pietruszki, ziela rdestu, skrzypu, nawłoci, liścia brzozy, kłącza perzu, korzenia lubczyku).
Wasza doula- Fizula
|