Archiwum kategorii ‘ogólne zamyślenia’


Zwycięstwo nad zwycięstwa

Kto jeszcze tutaj bywa,

niech szybo uszy odkrywa,

bo nadzwyczajne zdarzenie

zasłużyło na obwieszczenie.

 

To Zbawiciel z szalonej miłości

oddał siebie na wszelkie złości.

Teraz żywy Zmartwychwstały

przynosi pokój wspaniały,

 

Aby wszelkie stworzenie

znalazło już wybawienie.

w Jego ranach nasze zdrowie,

On ci sam o tym opowie.

 

Alleluja!

Życzę z serca, żebyśmy Zmartwychwstanie radośnie świętowali,

a w niebie  z Jezusem kiedyś królowali.



Miód i łyżka dziegciu

Więcej pszczół się zleci do łyżki miodu niż do beczki dziegciu.

Tak mówi przysłowie.

Miód w kontekście wychowania można interpretować jako nagradzanie.

Beczkę dziegciu- można potraktować jako dużo kar, negatywów.

Zasada jest taka- jesteśmy stworzeni w 6 dniu stworzenia, kiedy były stworzone zwierzęta. Nasze ciało więc działa na tych samych zasadach, co u zwierząt.

W wychowaniu więc tak jak w tresurze zwierząt sprawdza się w pierwszym rzędzie:

  • dobry przykład– naśladownictwo to jest to, co dzieci zwykle robią prędzej czy później;
  • zestaw nagród i kar czyli motywowanie.

Nie da się jednak przejąć zestawu nagród od sąsiadów, babki, praciotki, bo każde dziecko jest inne. I to, co dla jednego jest karą, dla innego może być nagrodą. Dla jednego nagrodą może być strzelanie z fuzyjki, dla innego to samo może być karą.

Artykuł o takim jednym, który przy pomocy strzelania z fuzyjki został nauczony czytania i pisania.

Im młodsze, słabsze intelektualnie dziecko- tym więcej nagród potrzebuje, i tym częściej.

Czasem nawet wychowanie przez wychowanka książką ma sens 🙂



Pamięć

Trzeba się uczyć historii od najwierniejszych z wiernych, od tych, którzy pozostali wierni prawdzie. Żołnierze wyklęci uczą nas, że prawda i miłość Ojczyzny jest cenniejsza od życia. A życie w kłamstwie nie jest godne człowieka. Nazywali do końca ustrój komunistyczny kolejną okupacją, zniewoleniem sowieckim.

Wiecie, że miłość Ojczyzny wywodzi się z IV przykazania „Czcij ojca swego i matkę swoją”?

Nie można przegapić:

Wyklęci

Przygotujmy się z dziećmi na 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Wielkich w swej wierności.

Zafascynowały mnie słowa Żelaznego o trzymaniu się Opatrzności Bożej.

Ta Opatrzność zachowała wewnętrzną wolność Polaków.



Droga czułości

Projekt mleczna droga



Fajnie, że toniesz jak ja

Z serii: przychodzą znajomi…

Znacie to? Rozmowa ze znajomymi lub rodziną.

-Moje dziecko niedobre lub chore.

-Moje też.

Acha. I tu następuje obopólna ulga. Nie tylko ja tonę, nie tylko ja nie radzę sobie z rzeczywistością: zachowaniem dziecka albo jego brakiem zdrowia. Wspólne Polaków narzekanie. Pocieszanie się cudzym kosztem- jakby to cokolwiek poprawiało. Owszem poprawia, ale pozornie, wyłącznie samopoczucie. „Jak to dobrze, że nie  tylko ja idę na dno!”

Usypia to naszą rodzicielską czujność. Bo choroby się leczy, dziecko trzeba wychowywać, żeby nie trwało w destruktywnym zachowaniu. Siebie trzeba wychowywać nieustannie.

Dzielę się kółkiem ratunkowym, które nam niedawno rzucono:

(Syr 3,2-6.12-14)
„Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce: Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.”

(Kol 3,12-21)
„Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko /przyobleczcie/ miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z /całym swym/ bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi! Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.”

(Kol 3,15-16)
Sercami waszymi niech rządzi Chrystusowy pokój, Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem.

(Łk 2,41-52)
Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

O drugim kółku ratunkowym być może niebawem uda mi się coś sklecić 🙂



Miłość uzdrawia

Nie ma rodziny w której nie byłoby potrzebne przebaczenie. Przebaczenie jest jak chleb powszedni w kochającej się rodzinie:

Zło dobrem zwyciężaj

Chcąc wybaczyć, czasem nie czujemy tego przebaczenia. „Czucie” nie jest jednak tak ważne jak decyzja o przebaczeniu, jak działanie dobra na rzecz drugiej osoby. Czucie przyjdzie z czasem, gdy się za tą osobę modlimy, podejmujemy dla niej dobre uczynki.



Ciało

„A Słowo stało się ciałem…”

J1,14a

I Słowo przyszło do nas zbawić nas całych. Z ciałem i duszą.



Piękna modlitwa

Aniołęk

„Jestem Twój, więc zbaw mnie!”

-zachwyciła mnie prostota tej modlitwy.

Jest teraz taki klimat w społeczeństwie, że ludzie dają prezenty, ale za tymi prezentami jest taka wielka pustka. Tak to czuję. Prezent tak. Ale podarowanie siebie- swojego czasu, pomocy, zainteresowania- co to, to nie!

Myślę, że szczególnie dotkliwie odczuwają to rodziny wielodzietne. Pamiętam taką sytuację, kiedy znajomi przyjechali do nas z siatkami pełnymi zabawek, „bo sprzątali”. I rodzina wielodzietna staje się takim śmietnikiem. Bo komuś niepotrzebne ubranka, to się podzieli. Albo z zabawek wyrosło dziecko, to się odda. I to wszystko z dobrego, życzliwego serca.

Albo kupi się dla takich dzieciaków liczne prezenty. Bo jestem dobrym wujkiem,więc nie mogę przyjść z pustymi rękami.

Też z dobrego serca.

Tyle że później zostawi się tę rodzinę samą z tymi górami prezentów, stosami ubrań, niepotrzebnych rzeczy. Niech sobie sprząta, układa. To nic, że nie starczy jej potem czasu i sił, by się jeszcze cieszyć sobą, bawić tym wszystkim.

Towarem deficytowym jest więc czas. Bo czas to miłość, radość ze wspólnego bycia.

Przyglądam się małemu Zbawicielowi. Przychodzi na świat z pustymi rękami. Ale daje całego siebie. Całe swoje życie. Aż po krzyż i Zmartwychwstanie.



Gdzie się spotkacie z Nowonarodzonym?

Kiedyś mi się wydawało, że na Święta Bożego Narodzenia trzeba wszystko uprzątnąć. Ma być pięknie, czysto, wypucowane, przyszykowane, ugotowane, wypieczone, ustawione, poskładane.

Trzeba sprzątać, gotować i pucować.

Wtedy przychodzi Dzieciątko Jezus.

Jak bardzo się myliłam i drogi swoje pogubiłam.

No bo Dzieciątko przyszło.

Tyle, że nie do pałacu, gdzie lśni, wypucowane, poukładane i poprane, a dzieci zmusztrowane.

A do stajenki, groty,

gdzie psy, a może koty,

barany i owce może

liczne stworzenia boże

o porządku nie wiedzą

ze żłobu za to jedzą.

 

Przyjmijcie więc życzenia, żebyście wpuścili Jezusa Pana tam, gdzie nie ma porządku, tam, gdzie ciemno, straszno w Waszym życiu- do tych lichych stajenek. Bo to Zbawiciel, nie brzydzi się takich miejsc brudnych, ponurych, opuszczonych nawet- tam właśnie się chce do Was uśmiechnąć i spotkać z Wami. Tego spotkania- Wam i sobie życzę. Żebyśmy go nie przegapili.

I do swojego żłobu wpuścili.

 

Nie daję rady teraz przy piątce dzieci sprzątnąć, czasem nawet z ugotowaniem cieniutko.

Łapią się niektórzy za głowę

i odejmuje im mowę,

gdy nasz bałagan zobaczą,

to czasem prawie płaczą.

Całe szczęście, że Pan Jezus z nas nie rezygnuje

i spotkanie przy gwieździe aranżuje.



Dziecko noszone w sercu

08virgo

Słyszałyście o mikrochimeryzmie embrionalno- matczynym?

Gdy nosimy dziecko pod sercem, pewne jego komórki przechodzą przez łożysko do naszego ciała. Niektóre z tych dziecięcych komórek pozostają w ciele matki przez kilkadziesiąt lat, a może i do końca życia.

Nic nadzwyczajnego. Ludowa mądrość od dawna o tym wiedziała.

Wiedziała, że matka nosi swoje dziecko w sercu, nawet jeśli to opuści ją całkowicie. Zostawi dom, uda się na krańce świata. Intuicyjnie wszystkie czujemy, że mimo iż urodziłyśmy nasze dzieci, to nadal nasze myśli, uczucia są z nimi.  Żyją w nas. Nosimy je w naszym umyśle i sercu. Dosłownie i w przenośni.

Matka to ta, która nosi swoje dziecko

W powyższym artykule pokrótce o tym arcyciekawym zjawisku.

Esencja kobiecości- nosić drugą osobę w swoim sercu, w swoim ciele.

Jak opacznie to zrozumiała gazetka chyląca się ku upadkowi zwana Aborczą lub Wyborczą. Interpretuje to zjawisko jako potwierdzenie bzdurnej teorii gender. Jakoby matka synów stawała się nieco obupłciowa, hehe.

Większej bredni dawno nie czytałam.

Czy to raczej nie typowo kobiece: nigdy nie rozstawać się ze swym dzieckiem, żyć jego życiem.

Znajomy jezuita pisze mi, że o tym już dawno wiedział i pisał papież Benedykt XVI.

Matka Boża żyła obecnością Jezusa całe swoje życie.

I nosiła go w sercu całe swoje życie.

A skoro wzięła Kościół, nas za dzieci.

To nosi nas.

Czule, łagodnie, współczująco. I daje nam to, co ma najcenniejszego: żywego Pana Jezusa!