Rodzenie się dziecka jest cudem. Służenie temu misterium jest zaszczytem. Dla mnie osobiście wielką radością.

Jest to oddanie się i matce, i dziecku, by wspierać ich w tym trudnym, angażującym, ekstatycznym czasie. Nie oglądałam co prawda filmu „Poród w ekstazie”, choć bardzo bym chciała. Jednak znajome czy zaprzyjaźnione kobiety opowiadały mi, że i dla nich był to czas zanurzenia w modlitwę, pozwolenia na ogarnięcie się siłom rodzenia, siłom Stwórcy. Widziałam z jakim wejściem w głąb, wielkim skupieniem i oddaniem potrafią rodzić kobiety.

Matka podczas zanurzania się w rodzenie jest niezwykle piękna. Jednak nie pięknem z żurnala i mediów, takim płytkim, powierzchownym, naskórkowym. Jest to piękno oddanej, cierpliwej miłości, która otwiera ją jak kwiat, by wydała swój owoc. Piękno poświęcenia się wyłaniającemu się dziecku. Cud otwierania się na spotkanie z dzieckiem.

Ciało kobiety potrzebuje się otworzyć na dar dziecka, ale przede wszystkim serce matki potrzebuje się otworzyć, żeby przyjąć tego młodego człowieka jeszcze raz.

Jak być z matką rodzącą, żeby pomóc jej w pokochaniu tego maleństwa, aby pomóc jej sercu?

Myślę, że nie mam gotowej odpowiedzi. Stwarzanie przestrzeni ciszy, szacunku, wsparcia, intymnego spotkania z dzieckiem na pewno jest wartością. Zachęcam mamy przed porodem, by zadały o muzyczną otoczkę swojego porodu. Muzyka wyciszająca, relaksująca działa nie tylko na rodzącą. Ona działa także na lekarza, położną, którzy towarzyszą temu.

Pamiętam pewną położną, która zachowywała się jakby była dyrektorem porodu. Jednak miałam wrażenie, że nastrój i podniosła atmosfera chorałów gregoriańskich i jej się udzielała.


Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.