Okołoporodowo

Ponieważ czekam na kolejny poród co prawda nie jako rodząca, ale jej osoba wspierająca, to temat rodzenia wraca w moim myśleniu jak bumerang.

Temat intymności porodu wraca szczególnie, bo jest to dla douli w naszej polskiej rzeczywistości jakiś dylemat nierozwiązywalny. Naturalny poród, żeby przebiegał bez komplikacji powinien mieć zapewnione warunki intymności. Dlaczego? Dlatego, że mięśnie szyjki macicy są zwieraczami.

Ponieważ ten akurat zwieracz jest używany rzadko, odwołam się do innych zwieraczy, które znamy z częstszego używania. Zwróćmy uwagę, kiedy uruchamiamy zwieracz odbytu czy zwieracz cewki moczowej, kiedy pozwalamy im się otwierać. Czy w towarzystwie innych osób, publicznie czy w zacisznych ustronnych miejscach, gdzie czujemy się bezpiecznie?

Rzadko kto z własnej woli wybiera rozwieranie własnych zwieraczy w licznym towarzystwie, w miejscu publicznym, nie wyizolowanym, w świetle reflektorów, w sytuacji bycia obserwowanym. Jeśli znajdziemy się w takiej sytuacji, a musimy załatwić potrzebę fizjologiczną, to czym prędzej opuszczamy liczne towarzystwo, uciekamy z pola obserwacji innych. Gdy załatwiamy się oczywiście sami w publicznej toalecie w osobnej kabinie, to nawet odgłosy dobiegające z innych kabin nie są miłe, jedynie tolerujemy je, nie jest to jednak miłe uczucie.

Dla kobiet poród też jest wydarzeniem intymnym i to o wiele większym ładunku emocjonalnym, wymagającym uszanowania tej intymności. Dlatego w warunkach naszych szpitali kobiety często przestają rodzić właśnie po przyjeździe do szpitala. Jest to tak zwany efekt izby przyjęć. Rozwarcie szyjki macicy staje w miejscu bądź nawet znika: kobieta przestaje się otwierać lub wręcz zamyka swoje zwieracze, gdy zaczynają ją obserwować inni. No bo jak otwierać intymną część ciała w świetle reflektorów, gdzie wiele nieznajomych osób wchodzi i wychodzi?

Szpitalnym antidotum na taką sytuację jest podanie dożylnego wlewu sztucznej oksytocyny, żeby szyjka dalej się rozwierała, co niesie jednak za sobą szereg ryzyk.

Zastanawiam się, jak można przywrócić to poszanowanie intymności w warunkach szpitalnych, gdzie są niejednokrotnie pieniądze na skórzane meble dla ordynatorów, nie ma ich jednak na zrobienie oddzielnych pomieszczeń dla każdej rodzącej. I jest to jakaś  syzyfowa praca przede wszystkim nad zmianą mentalności.

Nie ma chyba idealnych rozwiązań, ale można udzielić jednak kilka podpowiedzi, co można spróbować zrobić w sytuacji wystąpienia efektu izby przyjęć i w celu zapobiegania mu:

  • jeśli rodząca czuje się na siłach, dziecko jest zdrowe, to warto możliwie długo pozostać we własnym domu; kiedy rozwarcie szyjki macicy jest już bardzo duże, to nawet przyjazd do szpitala nie jest w stanie zahamować porodu (choć i tu są wyjątki, znam sytuację, kiedy przez wiele godzin rozwarcie stanęło na 8 cm właśnie w sytuacji zmiany miejsca pobytu na szpitalne);
  • czasem ulgę przynosi i pozwala się rozluźnić dłuższy pobyt w łazience szpitalnej;
  • poczucie wyizolowania odprężenia dostarcza czasem zanurzenie w wodzie;
  • jeśli kobieta rodzi razem z mężem, mogą jej pomóc zacząć ponownie się otwierać jego czułe, intensywne pocałunki i inne pieszczoty; mąż szuka wtedy w szpitalu możliwie wyizolowanego miejsca, co jednak w sytuacji porodu szpitalnego nie jest łatwe;
  • zamykanie drzwi, wypraszanie postronnych osób;
  • wielkie skupienie się na rodzącym się dziecku, na oddychaniu, by dostarczyć sobie i dziecku tlenu aż do psychicznego odizolowania się od tego, co dzieje się „na zewnątrz” itd.

Właśnie troska o godność, poszanowanie intymności jest ważne i przy pierwszym porodzie i przy dziewiątym. Lubię rozmowy z Anią mamą dziewiątki dzieci: każdy poród ma w pamięci, i o każdym ma coś wyjątkowego do powiedzenia. Poród dla kobiety to są wspomnienia na całe życie- nie można więc przeżyć go byle jak.


Zostaw odpowiedź