Z perspektywy lekarza…

Tak jak się już chwaliłam, miałam przyjemność/nieprzyjemność (można dowolnie sobie wykreślić) dyskutować z lekarzem i położną najbardziej zmedykalizowanego szpitala w naszej okolicy, gdzie cesarskich cięć jest (zdaje się- można mnie poprawić) 50%, podawania sztucznej oksytocyny jeszcze więcej.

Otóż z perspektywy tamtejszej lekarki szpital jest miejscem, gdzie jest miejsce na naturalny poród, gdzie respektuje się prawa rodzącej oraz standardy okołoporodowe, które prawnie nabrały mocy w kwietniu 2011 roku.  Gdzie nie mają nic przeciwko porodom domowym, choć jak pani doktor przyznała sama nie brałaby udziału w porodzie domowym ze względu na to, że widzi w każdym porodzie patologię, możliwość jej wystąpienia.

Iście sielankowy obraz, którego bynajmniej nie potwierdzają kobiety tam rodzące.

Jak wiele zależy od perspektywy patrzenia!


Zostaw odpowiedź