Walę tynki czyli o jeszcze raz o 14 lutym

Lekcja dla dzieci miała być: co to jest miłość?

Doszliśmy razem, że nie mogą to być same uczucia, emocje, bo te są zmienne. W emocjach też się wyraża miłość, ale różnych, bo można też się gniewać na kochaną osobę, smucić z jej powodu, ale jeśli nasze czyny i rozum dalej mówią „kocham cię”, to emocje z czasem zmieniają się, zazwyczaj łagodnieją.

Jak się przesyła sobie na co dzień walentynki w postaci: miłego słowa, całusa, uśmiechu, pomocy wzajemnej, to specjalne „Walę tynki” ( 😉 ) nie są chyba niezbędne, choć mogą być po prostu kolejną okazją do dobrze spędzonego razem czasu. Walą się tynki rzeczywiście, jeśli tylko w Walentynki składamy sobie świadectwo miłości.

Podzielę się z Wami takimi codziennymi walentynkami o mojego ulubionego męża czyli tutaj akurat garść kawałów:

patomorfolog – lekarz ostatniego kontaktu

bałagan – przestrzeń zaaranżowana alternatywnie

ginekolog – lekarz, który szuka problemów tam, gdzie inni znajdują radość

 

A tu taka Walentynka, która mi się spodobała za pośrednictwem naszego papieża Franciszka:

„Dobrze wiemy, że nie istnieją rodziny idealne, ani idealny mąż czy żona. Nie mówiąc już o idealnej teściowej. Istniejemy tylko my, grzesznicy. Jezus zna nas dobrze i przekazuje nam ten sekret: nie kończmy nigdy dnia bez prośby o przebaczenie, bez przywrócenia w naszych domach i rodzinach pokoju.”


Zostaw odpowiedź