Czad?

Dostałam ten obrazek od pewnego przystojnego motocyklisty z okrzykiem: „Czad!”

„Dzieci nie przeszkadzają w życiu, spełnianiu marzeń i realizacji własnych pasji”-tak głosi podpis do tego linka:

Motocykliści

 

Czy nie jest to jakaś utopia? A co wtedy jak jednak trochę albo i bardzo przeszkadzają? Czy można poświęcić ich dobro swojej pasji czy pozwolić, by jednak w życiu to one same też stały się naszą pasją?

Nie wydaje mi się, by dzieci, których mamy przede wszystkim realizują SIEBIE, rozwijają wyłącznie SWOJE pasje, są niezależne od swoich dzieci były szczególnie szczęśliwe. Z drugiej strony rozwój własnych zainteresowań w ciągu życia jest czymś naturalnym i potrzebnym. Jeśli się rozwijamy, to mamy co z siebie dawać, czym się dzielić.

Jednak w rodzicielstwie jest jednak i coś z obumierania. „Jeżeli ziarno nie obumrze…” Nasze zmęczenie, trud, rezygnacja z własnego „ja” tak bardzo cenne dla Chrystusa, że bierze je w swoje ręce i mówi naszym zeschłym kościom: „Zmartwychwstajcie!”

 


Zostaw odpowiedź