Dużo na głowie

Nie pisałam, bo miałam ostatnio za dużo na głowie.

Trochę osób się do mnie odzywa i zapytuje o edukację domową(ED) zamiast szkolnej.

Nie czuję się tu w ogóle ekspertem, mając zaledwie półtorej roku doświadczenia, mogę  o najwyżej polecić książkę „Edukacja domowa w Polsce” Zakrzewskich i dużo refleksji. Kiedyś czytując forum Muratora (dotyczące budowania domów), spotkałam się z pewnym powiedzonkiem pół żartem, pół serio: „Czego masz mieć lepiej ode mnie, buduj się!”

Ono teraz idealnie pasuje tego co myślę o ED. Ciężko, ale nie zamieniłabym tego doświadczenia na szkolne perypetie, tak jak mieszkania w domu nie zamieniłabym na mieszkanie w bloku. Czego masz mieć lepiej ode mnie, ucz w domu.

To odkrywana przeze mnie wartość, bycie z dużymi dziećmi w domu, branie odpowiedzialności za ich wychowanie, kształcenie.

Bez cierpliwości ani rusz, a z tą jak wiadomo różnie bywa, gdy nie jest się świętym tylko takim sobie łobuzowatym grzesznikiem.

Stąd moje przeświadczenie- jeśli wysyłasz do szkoły, będziesz musiał/a mieć cierpliwość do szkoły, jeśli uczysz w domu, nie obędzie się bez cierpliwości w domowych przejściach.

To, że za dużo na głowie miałam odbiło się też na mnie i stwierdziłam, że szewc bez butów chodzi. O tym może innym razem. Na razie oddaję to co, na głowie i sercu Zbawicielowi- czas po temu jedyny. Zaczynamy od nowa. Bo o to chodzi w Wielkim Poście- niepowtarzalna okazja- oddać wszystko Panu Jezusowi i zacząć wszystko bez obciążeń, bagaży.

 

 


Zostaw odpowiedź