Co jest czym

Opowiem Wam bajkę.

Dawno, dawno temu, a może nie tak całkiem dawno ją usłyszałam. W każdym bądź razie ząb czasu ją nadgryzł, a moja pamięć mogła niejeden uszczerbek w jej treści uczynić. Niemniej spróbuję podzielić się tą bajką-niebajką, a przynajmniej jej sensem.

Była sobie pewna uboga kobieta. Stwórca przydzielił jej w życiu zadanie podlewania kwiatów w ogródku. Dał jej do tego kilka dzbanów, żeby nimi nanosiła wody ze studni oddalonej kawałek drogi i przykazanie, żeby wszystkich dzbanów używała. Nosiła więc wodę, by podlewać rośliny. Jednak jeden z dzbanów sprawiał jej ogromne trudności: był bardzo dziurawy, tak że gdy dochodziła od studni do ogródka, to zazwyczaj okazywało się, że wody w dzbanie już prawie nie ma. Kobieta dziwiła się, złościła, okazywała niezadowolenie: po co ma nosić tym dziurawym dzbanem wodę, skoro efekty są tak mizerne? Wolała zawsze używać dzbanów pełnych, niepopsutych- dzięki nim kwiaty w ogródku były dobrze i sprawnie podlane.

Pytała się Stwórcy, po co ten dzban dziurawy ma używać, ale zawsze dostawała odpowiedź, że dowie się potem. Dopiero gdy poszła do nieba otrzymała odpowiedź. Zobaczyła z góry ogród i całą okolicę. „Zobacz- powiedział Stwórca- całe dzbany posłużyły do nawodnienia ogródka ze zwykłymi kwiatami, ale dzięki dzbanowi dziurawemu wyrosły najpiękniejsze kwiaty wzdłuż drogi. Podlewałaś ich nasiona niosąc wodę uszkodzonym dzbanem.”

Różne trudności przeżywamy z naszymi dziećmi, z sobą samą. Jak je nazwiemy? Możemy je potraktować jako problemy i boczyć się na siebie, na dzieci, na Boga, że dał nam coś tak bezsensownego w życiu- taki trud, z którym, zdaje się, nie radzimy sobie.Taki ból, który przygarbia ramiona, odbiera radość życia.

Ale możemy też te trudy potraktować jak wyzwanie: i korzystać z tej szansy wydobycia tego boleśniejszego piękna, dobra, ukrytego głębiej, wymagającego nauczenia się czegoś więcej.

Chodziła ta opowiastka za mną i chodziła. A ja się opierałam jej urokowi i opierałam, myślałam o niej, że w przepaściach mojej pamięci zgubiłam jej piękno. Aż w końcu P. swoim dzisiejszym mailem sprowokowała mnie do podzielenia się nią- bardzo Ci dziękuję za niego!

Różne cechy dzieci sprawiają trudność- czy potraktuję je jako wyzwanie, dar? czy jako powód do narzekania, wiercenia dziury w brzuchu sobie, mężowi, dziecku?

„He he- zapewne powiesz-mam docenić upór moich dzieci, ich kłótliwość, nieposłuszeństwo? Mam docenić swoją skłonność do depresyjności, swoją samotność, swój gniew?”

Tak, ponieważ tylko w ten sposób wydobędziesz z nich: wytrwałość, współpracę i dogadywanie się oraz wolność swoich dzieci. Tylko dzięki twórczości w tej dziedzinie odkryjesz własną refleksyjność, samodzielność myślenia, własną pewność siebie.

Wyobrażacie sobie, że umiecie docenić te swoje trudne cechy? A tak właśnie patrzy na nas Stwórca i przez te nasze „dziury” wpuszcza jeszcze więcej łaski, jeszcze więcej dobra niż gdyby ich nie było.


Zostaw odpowiedź