Zbyt mała ilość pokarmu- czy istnieje?

„Gdybyś miała czas to napisz proszę, czy coś takiego, jak „zbyt mała ilość pokarmu” w ogóle istnieje? Znam z opowieści kilka takich historii, tzn. stwierdził to lekarz albo położna i kończyło się oczywiście na dokarmianiu MM bądź tylko sztucznym karmieniu.”

Padło takie pytanie w komentarzu.

Istnieje.

Ale w naszych realiach zwraca uwagę przede wszystkim „pozorny niedobór pokarmu”. Zdarzyło mi się konsultować matki, które twierdziły, że nie mają pokarmu, bo pod wpływem ich naciśnięcia (na samą brodawkę- czego się nie robi!) mleko nie leciało wartkim strumieniem. A jak wiadomo: 1. Nie odciąga się skutecznie mleka ściskając brodawkę, tylko wymasowując mleko spod otoczki; 2. Kobieta nie robot- nie działa za naciśnięciem guziczka- jak się ją sprawdza, to zazwyczaj odruch wypływu (oksytocynowy) zahamowuje z powodu stresu. Hormon stresu- adrenalina skutecznie blokuje wydzielanie oksytocyny odpowiedzialnej za „wyciskanie”, wytryskanie mleka; 3. Jak kobieta ma zastój, to pomimo że ma piersi przepełnione mlekiem, to jej mleko nie leci.

Zadziwiające, że można mieć tak mały kontakt ze swoim ciałem, że w momencie największego przepełnienia mlekiem piersi (jak głazy bywają twarde), twierdzić, że się go nie ma.

Druga częsta sytuacja jest ta, że z kolei unormowanie laktacji- czyli rozluźnienie piersi- kobiety odczytują jako „zniknięcie mleka”. No i tak się tym martwią, że coraz częściej podają mieszankę, no i rzeczywiście spełnia się ta obawa.Matki też potrafią płaczliwość interpretować jako niedobór pokarmu- a dziecko może doświadczać właśnie nadmiaru z powodu zbyt szybkiego wypływu mleka z piersi. Itd., itp.

Zdaje się jednak, że sympatyczną Pytającą interesował rzeczywisty niedobór pokarmu.

Zazwyczaj zdarza się: odwracalny niedobór pokarmu (czyli matkę można wyleczyć, sposób ssania dziecka rehabilitować, nauczyć dobrego przystawiania, wędzidełko zbyt krótkie podciąć itd.). W wyjątkowych naprawdę sytuacjach niedobór jest nieodwracalny, np. niedorozwój gruczołu mlecznego (baaaardzo rzadko- nie świadczą o tym małe piersi), stan po operacji piersi (np. przecięty nerw piersiowy), po radioterapii.

Niektóre przyczyny rzeczywistego niedoboru pokarmu:

  1. Hormonalne:

-pozostawienie fragmentu łożyska- organizm się więc dalej zachowuje jakby był w ciąży; a fragment łożyska utrudnia zwijanie macicy; dla zdrowia matki i żeby dziecko mogło się najeść konieczne jest łyżeczkowanie; po tym zabiegu- laktacja może ruszyć wreszcie z kopyta, jeśli się ją pobudza (o ile nie zaburzyło się w tym czasie odruchu ssania dziecka smoczkiem, itd.);

-niedokrwienie przysadki mózgowej (tzw. zespół Sheehana)- krwotoki porodowe nie są dobre dla  przysadki mózgowej produkującej i prolaktynę (hormon mleczny produkowany przez  przedni płat przysadki) i magazynującej w tylnym płacie oksytocynę;

-branie środków antykoncepcyjnych dwuskładnikowych i leków hamujących laktację (np. bromokryptyna;

-dużo papierosów, alkohol, narkotyki;

-nieleczona niedoczynność tarczycy (czyli słaby apetyt, depresja, zmęczenie), nieleczona cukrzyca (dla cukrzyczek laktacja jest baaardzo wskazana, bo to oznacza więcej zużytych kalorii, ale żeby laktacja ruszyła, trzeba jak najczęściej karmić);

-za mało oksytocyny, np. z powodu: bardzo silnego bólu, ciężkiej choroby;

2. Żywieniowe:

-głodzenie (się) matki (nie można się wycieńczająco odchudzać!);

-odwodnienie matki;

-głębokie wyczerpanie matki, głęboka anemia;

-duże ilości kawy (podaje się, że powyżej 5 filiżanek);

3. Odłączenie matki od dziecka:

-opóźnienie pierwszego karmienia;

-zbyt mała częstotliwość karmień (karmienie wg zegarka, podawanie smoczka zamiast piersi, przeczekiwanie, ospałe dziecko, dokarmianie;

-zbyt krótkie karmienia: np. pośpiech;

-brak nocnych karmień, np. uczenie dziecka przesypiania nocy, zabieranie dziecka w szpitalu na noc, „żeby matka wypoczęła”;

-brak, zbyt rzadkie, zbyt słabe odciąganie w sytuacji oddzielenia od dziecka;

4. Nieskuteczne opróżnianie może być spowodowane:

-obrzękiem, zastojem, zapaleniem (dziecku może być wówczas trudniej złapać pierś, jeśli brodawka się chowa);

-nieprawidłowym przystawianiem przez matkę;

-zaburzeniami ssania u dziecka, np. mylenie wzorców ssania (nauczenie się smoczka), leki działające na dziecko (np. opiaty przeciwbólowe w czasie porodu), choroby;

-problemami z odciąganiem.

Niestety są takie sytuacje. Ale jeszcze bardziej niestety, że w bardzo wielu można pomóc, ale się przekreśla kobiety, dziecko, że podsuwa się tak szybko butelkę ze smoczkiem jakby to było jedyne alternatywne rozwiązanie. Tak jakby jedyną alternatywą dla chodzenia był wózek inwalidzki. No cóż i w dziedzinie laktacji jest też cały szereg pośrednich rozwiązań nie przekreślających tak łatwo laktacji jak butla z mlekiem- bardziej zbliżonych do zdrowia.

Te oddzielenia matek od dzieci, sytuacje choroby, wcześniactwa to jednak bywają naprawdę bardzo trudne kwestie. A jak się na to nałoży jeszcze całe mnóstwo mitów dotyczących karmienia, to uzyskujemy obraz laktacji w sytuacjach szczególnych. To, że już na położnictwie 50% dzieci jest dokarmianych u nas w Polsce- to świadczy przede wszystkim o złych praktykach szpitalnych, o tym, że wiele z mitów laktacyjnych podzielają lekarze i położne oraz że ten właśnie personel medyczny jako rodzice sami karmią bardzo szybko sztucznie- więc dzielą się tym osobistym doświadczeniem  z tymi, którzy wpadną w ich ręce.

W tej dziedzinie niestety matki i ich dzieci mają zbyt często pod górkę w naszych realiach.


komentarze 2 do wpisu “Zbyt mała ilość pokarmu- czy istnieje?”

  1. Monika napisał(a):

    Dziękuję za tak szybkie zamieszczenie tego wpisu! Dużo cennych informacji. I wydaje mi się, że mamy ze wspomnianych przeze mnie historii niekoniecznie należą do grupy >rzeczywistego niedoboru<. A już z tym personelem medycznym: co prawda – to prawda. Dobrze, że człowiek się uczy, edukuje i ma takich jak Ty mentorów. Więc jeśli w przyszłości będę miała szczęście być w takich szczęśliwych okolicznościach, to z pewnością będę wiedziała, jak z tym personelem się komunikować 🙂

  2. admin napisał(a):

    Ale są też tacy wśród medyków, którzy naprawdę dobrze wspierają karmienie piersią, choć ta cała biurokracja nie ułatwia im tego. Szkoda że tak ich mało.

Zostaw odpowiedź