Noszakami jesteśmy

Zanim nauczymy się w życiu celowego działania, świadomych ruchów- potrzebujemy jako dzieci też zdrowej dawki odruchów czyli zachowań, które się „same dzieją” mimo woli młodego człowieka je wykonującego. Odruchy te pomagają w wykonaniu takich zadań życiowych jak np. urodzenie się drogami natury, najedzenie się z piersi mamy.

Kłopot, kiedy człowiek rośnie, a niedojrzałe odruchy, których się nie kontroluje pozostają.

Kto ciekawy większej ilości szczegółów, może zajrzeć do poniższego artykułu:

Odruchy w życiu człowieka

Zwróciło moją uwagę szczególnie postępowanie w Niemczech z dziećmi po cesarskim cięciu: zalecenie w dniach po porodzie intensywnych masaży. Sam poród drogami natury jest bowiem specyficznym głębokim masażem, którego dzieciom urodzonym przez operację zwyczajnie brakuje.

Stąd dłużej o parę miesięcy może utrzymywać się u nich np. odruch moro- polegający na reakcji na niespodziewane bodźce (szybkie rozprostowanie rączek i nóżek).

Nie ma co się jednak załamywać cesarskim cięciem- można zniwelować brak tej początkowej silnej porodowej stymulacji przez właściwą opiekę. Dzieci urodzone drogami natury też z resztą potrzebują odpowiedniego obchodzenia się z nimi.

Co należy do tej opieki:

  • częste zawijanie dziecka w rożki, beciki w pierwszych ok. 3 miesiącach tak, aby dziecko mogło dalej doświadczać bodźców analogicznych jak w macicy u mamy czyli ciasne otoczenie, dotyk niemal ze wszystkich stron, postawa ciała z przywiedzionymi rączkami i nóżkami (dominacja mięśni zginaczy);
  • właściwe noszenie; do tego właściwego noszenia należy odpowiednie zawiązywanie w chuście, odpowiednie wkładanie do nosidełka (niebezpieczne i niezdrowe jest noszenie na brzuchu rodzica twarzą dziecka do świata); ta odpowiedniość polega właśnie na tym, że dziecko j.w. owinięte jest ciasno, ma dociąganą chustę aż do dołów podkolanowych, do główki, a nawet na główkę; a samo noszenie w chuście jest równocześnie:
  • bujaniem– i jest to nie byle jakie huśtanie, ale huśtanie w rytm czynności, do których dziecko było przyzwyczajone przebywając w łonie swojej mamy;
  • dotykanie, masaże o różnej sile w zależności od potrzeb dziecka; żeby zobaczyć, jakiego masażu potrzebuje dziecko, warto obserwować jego reakcje (czy mu odpowiada dany dotyk czy woli lżejszy/silniejszy); są dzieci, które lubią delikatny dotyk, są takie, które wolą mocniejszy; te preferencje zresztą zmieniają się wraz z wiekiem; w tym dotyku często pomocny jest u małych niemowląt przeżywających problemy pozwolenie im na przeżycie jeszcze raz kontaktu ciało-do-ciała czyli brzuch do brzucha; pomocne bywa to zwłaszcza przy problemach z karmieniem piersią.

Czasem matki lubią się chwalić, której dziecko grzeczniej leży w łóżeczku i bardziej promienieje radością dziecięctwa. Tylko to, co wygodne dla matki czy ojca, wcale nie musi być dobre dla dziecka. Dla dziecka we wczesnym dzieciństwie dobry jest częsty kontakt szczególnie z matką, świadomy trud noszenia go, zawijania, masowania, dotykania, zainteresowania.

To, co trudne, okazuje się cenne na dalszą metę.


komentarze 3 do wpisu “Noszakami jesteśmy”

  1. Ewa napisał(a):

    100 lat dla Lidki 😀 !!!
    Wielu łask Bożych dla najstarszej pociechy.

  2. Fizula napisał(a):

    Dzięki! Przekażę.

  3. Monika napisał(a):

    „Nie noście tak dziecka, bo wam nie zejdzie z rąk! Zobaczycie!” Także tego…

Zostaw odpowiedź