Czy dziecko ma być grzeczne?

-Tosiu, dlaczego pani przedszkolanka się na ciebie skarżyła?

-Bo jest skarżypytą!

Zadziwiająca jest logika dzieci i niekiedy rozbrajająca.

Czy nie ma w tym cienia prawdy? Gdy dzieci zostaną w przedszkolu lub szkole i zachowują się ewidentnie nieprawidłowo, agresywnie, łamią zasady itd.- od razu rodzic otrzymuje na ten temat informację. Natomiast gdy dziecko przez wiele miesięcy zachowuje się spokojnie, dobrze się adaptuje i współżyje zgodnie z grupą, to przez długi czas można na ten temat nie otrzymać żadnych informacji. Ale taka łatwość zwracania uwagi na negatywne aspekty zachowania dziecka nie tylko tkwi w pedagogach szkolnych czy przedszkolnych. Czy nie odkrywamy też jej w sobie samych? Czy zwracanie uwagi na negatywy nie jest w jakiś sposób łatwiejsza?

I to począwszy od kołyski? Niemowlę spokojne, dużo i łatwo śpiące, prawidłowo się najadające, pogodne, niezbyt absorbujące sprawia, że zaczynamy to traktować jako oczywistość, ewentualnie powód do chwalenia się oraz do tego, żeby się nim nie zajmować, zostawić samo w łóżeczku. Dziecko płaczliwe, marudne, prężące się, z trudnościami to prawdziwy dopust Boży. Od razu wchodzi w grę częstsze noszenie, częstsze karmienie, masowanie, żeby tylko uniknąć scen płaczu, zanoszenia się.

A czy nie powinno być inaczej? Czy nie powinniśmy zwracać uwagi najpierw i bardziej na pozytywne cechy dziecka?

Pierwsze trzy miesiące życia dziecka uznawane są za tzw. czwarty trymestr ciąży. Oznacza to, że funkcjonowanie dziecka jest dość podobne do okresu sprzed narodzin, okresu płodowego. Dziecko potrafi przesypiać większą część doby równocześnie potrzebując i aktywnie domagając się nieustannej obecności matki poprzez: karmienie, noszenie, podnoszenie, tulenie. Przed narodzinami dziecko doznaje tej bliskości, karmienia przez 24 godziny na dobę.

I sztuką jest właśnie zaspokajanie potrzeb dziecka zanim zacznie rozpaczać, że jego potrzeby są niezaspokojone. Coraz więcej mam, a także ojców zaczyna więcej nosić swoje dziecko nie czekając aż się rozwiną objawy kolki, a po to, by dostarczyć dziecku potrzebnej do rozwoju stymulacji, ale też bliskości. Wykorzystują do tego różnego rodzaju chusty, nosidełka czy najpopularniej własne ręce. Wówczas nie ma miejsca na etykietowanie dziecka jako „niegrzeczne”, a rodzi się pewny rodzaj odczytywania wzajemnych reakcji i odczytywania ich sensów.

I jakie to ma odniesienie do życia „niegrzecznego” przedszkolaka? Może takie, że na dobre zachowanie również najlepiej inwestować zanim pojawią się liczne negatywne cechy. W jaki sposób? Przez zwracanie uwagi na pozytywne cechy, zachowania dziecka i konkretne ich nazwanie oraz rozwijanie, przez zaplanowanie czasu dzieci tak, by nie doszło do zjawiska przestymulowania, o co wcale nietrudno w przedszkolu. Zaprzyjaźniona doświadczona mama twierdzi, że jej dzieci najbardziej rozrabiają, gdy się nudzą. Ja ze swojej strony dodałabym, że również wtedy, gdy nie umieją się wyciszyć, w porę skończyć zabawy, by odpocząć.

Czy więc martwić się, że dziecko niegrzeczne? Niekoniecznie. Można to również potraktować jako wołanie dziecka o to, żeby mu pomóc: znaleźć inne bardziej akceptowalne sposoby zachowania, nauczyć się znajdować lepsze granice między zabawą a odpoczynkiem itd.

Często okazuje się, że największe problemy mają nie te dzieci odbierane jako „niegrzeczne”, ale te „niewidzialne”, tak zamknięte w sobie, że nie umiejące upomnieć się o pomoc, tak ciche, że aż niemal nieobecne.

Czy więc przedszkolanka żaląca się na złe zachowanie dziecka jest skarżypytą? Niekoniecznie. Jest zazwyczaj zatroskaną, ale też zmęczoną czy zniecierpliwioną wychowawczynią, tak jak i my rodzice czasem bywamy.


Zostaw odpowiedź