Ach, te dzieci

„Tadzio (chodzi o zaprzyjaźnionego starszego pana) jest chodzącym argumentem, że nawet najwredniejszych dzieci nie należy topić od razu po urodzeniu (a takie myśli przychodziły mi do głowy, kiedy Tadzio był mały), tylko poczekać, czy aby nie wyrosną z nich czarujący, błyskotliwi, dobrzy, serdeczni, altruistyczni dorośli.”

Stefania Grodzieńska „Nie ma się z czego śmiać”.

Życie jest pełne niespodzianek jak ta książka, którą właśnie połykam pomiędzy przekąszaniem dwóch innych.

Czasem łatwo nam o osądy: Ci to z ilością dzieci przesadzają! A ci to nadmiernie nadopiekuńczy bądź tacy i owacy! Lub: taka mała (bądź duża- w zależności od preferencji) przerwa między dziećmi to zarzynanie się, wpadka itp.!

Ale skutki naszych wyborów czasem dopiero po wielu wielu latach widać. Daru życia nie da się zmierzyć i zważyć- zbyt bezcenny, nieoceniony zwłaszcza z zewnątrz. Pan Bóg zawsze umie docenić to życie, dać mu szansę- my nie zawsze.

Uratowane życie jest taką perłą.

Czasem perłą schowaną głęboko we wnętrzu jakiejś oślizgłej niezbyt kuszącej małży.

Następny cytat czepił się znowu mnie i jęczy mi nad uchem, żeby go wykorzystać. Niech mu będzie:

„Przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi, dzieci naszych przyjaciół są naszymi dziećmi, wnuki naszych przyjaciół są naszymi wnukami, prawnuki naszych przyjaciół są naszymi prawnukami, pies dziecka naszych przyjaciół jest naszym psem, a nasze życie jest poszukiwaniem skarbów – takich jak przyjaciele, przyjaciele przyjaciół itd. Nie ma z czego się śmiać.”

Książka pełna ludzi, czytając ją spędza się czas w doborowym towarzystwie, grywa w kierki z Brzechwą i odwiedza Tuwima. Takie tam jedno wielkie a propos na każdy możliwy temat dziewięćdziesięcioparoletniej pani.

Musiałam się z Wami podzielić czymś bardziej frywolnym dzisiaj, żeby nie pęknąć z nadmiaru powagi własnej pisaniny. Pękanie przy takim wietrze niebezpieczne.


Zostaw odpowiedź