Prebiotyki+Prebiotyki=Synbiotyki?

Niektóre z Was się zapewne popukają z niedowierzaniem w głowę, co też mi odbiło przedstawiać jakieś równania i to już w nagłówku.

O co w tym chodzi?

Prebiotyki+Probiotyki=Synbiotyki

Już się tłumaczę.

Prebiotyki to takie bardzo smaczne i pożyteczne jedzonko. Tylko, że głównie dla bakterii symbiotycznych. Jeśli człowiek w miarę wcześnie się do niego przyzwyczai (a więc od 7 do 36 miesiąca), to dla niego również. Inaczej mówiąc to pożywka dla bakterii przyjaznych, które robią nam porządek w jelitach. A dlaczego nazwa pre-biotyki? Bo bakterie te będą dobrze rosły, jak najpierw się zadba o tę pożywkę, o żarcie dla nich. Pre znaczy „przed”. My też lubimy zasiadać do stołu suto zastawionego, a nie do takiego, na którym są pustki.

Probiotyki z kolei to mikroorganizmy: bakterie symbiotyczne, grzyby etc. czyli te, które stanowią 5% wagi naszego ciała i które wspierają nasze zdrowie, wymiatają pracowicie nasze jelita, dbają byśmy nie mieli ani biegunek ani zatwardzenia, zniszczonych kosmków jelitowych itd. Po prostu dbają o swój dom.

Synbiotyki- czyli złożone w całość prebiotyki plus probiotyki. Najlepsze z możliwych połączenie. Jeśli będziemy zażywać same probiotyki nie zadbawszy uprzednio o strawę dla nich, to może się okazać, że szybko umrą one śmiercią naturalną lub się wyprowadzą przy najbliższej okazji.

Naukowcy jakiś czas temu odkryli, że mleko matki wytwarza setki (zdaje się, że znaleziono ich około 200) prebiotyków, przede wszystkim niepowtarzalnych oligosaharydów, których ze świecą szukać gdzie indziej w takiej ilości i w takim składzie. Stąd nie ma dziwnych, że dzieci karmione wyłącznie piersią zazwyczaj nie mają problemów z zatwardzeniami, (ich kupa jest rzadka w konsystencji, nawet jeśli oddawana co kilka dni), rozwolnieniami. Naukowcy, którzy się pokusili o badanie tychże dziecięcych kup dzieci karmionych piersią i sztucznie, odkryli, że dzieci karmione piersią mają znacznie bardziej przyjazny skład mikroflory jelitowej.

Zazwyczaj.

Chociaż życie bywa pełne niespodzianek.

Jeszcze więcej zakrętasów pojawia się, gdy wprowadzamy do diety dzieci dodatkowe jedzenie oprócz mleka mamy czyli po skończonym 6 miesiącu.

Bo to, że nasze dziecko miało super florę bakteryjną, gdy żywiło się samą piersią matki (o, mali ludożercy!), wcale nie znaczy, że mu jej nie zniszczymy tym, co dalej podajemy dziecku lub tym, co ono sobie samo włoży do paszczy. A dzieci wkładają tam najróżniejsze rzeczy.

Domyślmy się, co na pewno nie jest dobrym prebiotykiem:

  • wszelkie sztuczne dodatki do  żywności;
  • warunki super higieniczne, jedzenie wyjałowione, silnie przetworzone, itd.;
  • jedzenie silnie zanieczyszczone pestycydami i innymi truciznami itp.

Co jest żródłem prebiotyków:

  • siemię lniane, korzeń cykorii, skrobia oporna (z ziemniaków, bananów m.in.), cebula, czosnek, topinambur, fasola, surowy owies, nieoczyszczony jęczmień, miód itd.

Jeśli więc mamy problemy u nas samych lub naszych dzieci z zaparciami bądź częstymi biegunkami, warto sięgnąć najpierw po prebiotyki (nie zapomnijcie, że w prebiotyki najbogatsze jest mleko mamy, więc nie ma sensu go ograniczać zbyt szybko, zwłaszcza gdy dziecko okazuje jakieś problemy zdrowotne).

Najpierw dajemy prebiotyk, np. łyżeczkę siemienia lnianego zalanego wrzątkiem(choćby pół filiżanki) albo dziecko z lubością przysysa się do mamy. I dopiero po około 20 minutach dajemy do zjedzenia probiotyk. Wtedy pożywka dla bakterii jaką jest probiotyk zdąży ładnie pokryć przewód pokarmowy dając możliwość rozmnożenia się naszym ulubionym mikroorganizmom probiotycznym.

Inne pyszne śniadanko dla naszych probiotyków, które Wam mogę zaproponować, a które lubią często małe dzieci:

-3 łyżki płatków owsanych nieoczyszczonych, 2 daktyle, szczyptę soli niejodowanej zalewamy 2 szklankami wrzątku; po kilku minutach blendujemy i raczymy się pysznym mleczkkiem owsianym; oczywiście wg uznania można sobie zmodyfikować ten trywialnie prosty przepis: jeśli chcemy mieć mleko bananowe, to miksujemy z kawałkiem banana; jeśli chcemy śliwkowe- to ze śliwką itd.

Jak ktoś ma opracowane jakieś smaczne danie prebiotyczne, to poproszę o przepisik.

Jeśli pożywka dla dobroczynnych mikroorganizmów, została już podana do małego brzuszka, czas na probiotyk.

Co może być źródłem probiotyków:

  • kiszonki, kiszonki i kiszonki czyli: ogórki kiszone i kwas z ogórków kiszonych, kapusta kiszona i sok z niej, zakwas buraczany, inne warzywa i owoce kiszone (fajne przepisy można teraz znaleźć jak się pogrzebie w necie, np. na jabłka kiszone, kalafior itd.), ocet jabłkowy;
  • no i wynalazki ostatnich kilkudziesięciu lat czyli probiotyki z apteki, a więc liofilizowane bakterie tzn. bakterie wysuszone (a więc ledwo żywe, „uśpione”).

Ponieważ probiotyki z apteki są w większości liofilizowane, a więc odwodnione- nie ma więc dziwnych, że po nawodnieniu tylko niektóre się „ożywią”. Stąd nie dziwi mnie badanie, w którym udowodniono, że w jednej łyżeczce soku z domowych kiszonek było więcej bakterii probiotycznych niż w całym opakowaniu zbiorczym pastylek probiotyków z apteki.

Wiwat więc babcie i matki zakładające urocze hodowle mikrobów w domowych słojach z ogórkami czy kapuchą!!! 🙂

Są też świetne strony uczące dobrych nawyków żywieniowych:

Smakoterapia

Wpis na blogu oczywiście sporządzony dla zdrowych, jak i wszystkie inne. Obyśmy się nie musieli leczyć 🙂

Zatwardzenie czy rozwolnienie to jeszcze nie muszą być objawy choroby (choć mogą). Ale to co z nich wynika lub przyczyny z jakich powstają mogą się już złożyć na chorobę.

Dlatego wyznaję zasadę: „Lepiej zapobiegać niż leczyć!”

Dopiero przy czwartym dziecku wpadłam na to, że gdy jedno zachoruje np. na grypę, to wszystkim (nie tylko choremu) powinnam dawać domowe leki, typu syrop z cebuli (super probiotyk: miód plus cebula) plus np. sok z kapusty kiszonej. Dzięki temu w obronie zdrowych dzieci walczą ze mną zastępy przyjaznych mikroorganizmów, którym też zależy, żeby osobnik żywiący je przeżył w dobrym stanie. Dzięki tej strategii jest czas na zajęcie się chorym. Nawet jeśli inni też się rozchorują, to lżej, później. A najczęściej wcale.

„Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!”

To niezmiernie cenna zachęta od św. Pawła z listu do Efezjan. Doświadczyłam wiele razy, że dziękowanie, błogosławienie nawet w bardzo trudnych sytuacjach, choćby poważnych chorobach dzieci zmienia tę sytuację w cenny klejnot. Mam się czym dzielić, bo sama bardzo dużo błędów popełniłam, popełniam. Jest więc co mi wytykać, do czego się przyznawać, hehe!


komentarze 2 do wpisu “Prebiotyki+Prebiotyki=Synbiotyki?”

  1. Ewa napisał(a):

    Uroczy ten kot 🙂

  2. Fizula napisał(a):

    Nieprawdaż?

Zostaw odpowiedź