Szpitalne wspomnienia…

Niemal każda spotkana kobieta, która miała do czynienia z personelem oddziałów położniczo-ginekologicznych nosi w sercu jakieś bolesne wspomnienia, a nawet jeśli nie bolesne, to często takie, które „uwierają”, niepokoją.

Cóż, akcja „Rodzić po Ludzku” trochę zrobiła zamieszania, ale bardzo powierzchownie. O ileż więcej i głębiej zadziałał profesor Włodzimierz Fijałkowski swoją modlitwą, ukochaniem dzieci od poczęcia i ich matek, swoimi książkami.

Wydaje mi się jakby to było całkiem niedawno, gdy z mężem (wtedy dopiero narzeczonym) słuchaliśmy jego wykładów na uniwersytecie. Taką pasję miłości może dawać tylko sam Bóg, jaką widziało się u profesora!

Niestety ja też mam takie „uwierające” wspomnienia, które czasami wracają jak horror. Stąd tym bardziej potrzebuję modlić się za tych, którzy zafundowali mi takie pamiątki z położnictwa: zamiast pomocy obrażanie czy zdrowy twardy sen lekarski. Jeśli nawet same nie macie bagażu trudnych przeżyć, proszę, jeśli jesteście chrześcijankami, módlcie się za tych lekarzy, te położne,  które zamiast pomagać idą spać. Za tych lekarzy, którzy zamiast towarzyszyć rodzącym, pomagać im, udowadniają im, że same nie są w stanie urodzić, że są głupie. Modlitwą jesteśmy w stanie zmienić więcej niż wiele akcji „gazetowych”. Módlcie się, kochane dziewczyny, za tych, którzy sprawili Wam wiele bólu.

Pan Bóg potrafi przemienić te trudne doświadczenia w drogocenną perłę, jeśli będziemy się modlić z wiarą.

Chrześcijanka nie może nie modlić się za tych, od których doznaje cierpienia. Zwłaszcza że często jest to cierpienie zadane bezmyślnie, rutynowo, nieświadomie. Musimy trenować modlitwę za tych ludzi, skoro Pan Jezus wzywa nas i do większych rzeczy: do modlitwy za nieprzyjaciół.


Zostaw odpowiedź