Przychodzi baba do lekarza…

Przychodzi baba do lekarza z dzieckiem i zadaje niewygodne pytania:

-A co to za maść, którą pani doktor przepisuje?

-Taka przeciwświądowa. Tak dokładnie to nie wiem, ale już szukam… (tu następują poszukiwania w „magicznej” książeczce) Nie ma jej tu (książeczka idzie w odstawkę), ale chodzi o to, żeby nie swędziało.

Baba jak to baba, znajduje sobie jednak bez pomocy we własnej magicznej książeczce, tudzież internecie, co to za dziwo, które się przepisuje dziecku, a nie wie się, co się przepisuje.

-Mamo, ale to ty jesteś moją lekarką, bo to ty mnie leczysz. Pani doktor tylko przepisuje leki.

-Hm…- nie potwierdzam ani nie zaprzeczam, ale coś w tym jest. Bo skoro lekarz sam nie wie, co aplikuje pacjentowi, to właściwie, czy wie, co robi i czym się zajmuje. Jednak dziecko myśli i zauważa, wysnuwa wnioski, przy których i baba się zastanawia, czy niedouczony lekarz rodzinny czasem nie staje się głównie przepisywaczem leków.

Kolejna odsłona dramatu (odmiana: komedia z czarnym humorem), tym razem z innym dzieckiem. Znowu ta sama baba włazi do gabinetu, bo dziecko jej fiknęło. Klasycznie zrobiło się blade jak trup i padło tracąc przytomność. No więc badamy to i owo, skierowania etc. Na  miejscu sprawdzany jest poziom cukru przez pielęgniarkę, żeby też wykluczyć cukrzycę. Na zakończenie badania pani doktor podaje dzieciom bez zmrużenia okiem lizaki z reklamą niewiadomego leku. Babie szczęka opada, ale dzielna jest, trzyma się jakby nigdy nic. W duchu jednak klnie szpetnie „o, psia kostka, ale schizofrenia!” No bo tak: szukamy, czy przypadkiem dziecko nie ma cukrzycy i z tego powodu nie zemdlało, a potem obdarowujemy je lizaczkami, co to doskonale zwiększają podatność na ową.

To tak jak w klasycznej szkole. Na lekcji o zdrowym odżywianiu. Na przerwie ta sama pani nauczycielka będzie sprzedawać chipsy i oranżadę albo pouczać o obsłudze automatów z pysznym jedzonkiem, ale za to jakże niezdrowym.

Właściwie przedstawiciele handlowi w firmach farmaceutycznych mają bezpłatnych pracowników- lekarzy. Wystarczy obdarować ich naklejeczkami, lizaczkami, broszurkami, a ci posłusznie rozprowadzają to całe dziadostwo nie tyle służące zdrowiu kogokolwiek, ale rozreklamowaniu produktów, zyskom firm. No i w ten sposób szerzą w udany sposób lekomanię. W sumie nie dziwię się, dzięki temu będą mieli wielu pacjentów skarżących się na wątrobę, trzustkę, nerki, itp., a więc zapewnioną pracę.

No i po co ta baba przychodzi do lekarza? Siedziałaby lepiej w domu, a nie szukała dziury w całym.


komentarzy 5 do wpisu “Przychodzi baba do lekarza…”

  1. Ewa napisał(a):

    Na problemy z cukrem (hipoglikemia) ponoć lizaczek się przydaje 😉
    Ale poza tym masz rację. Przypisywanie antybiotyków bez opamiętania. Moja mama dostała receptę. Kupiła, ale najpierw przeczytała ulotkę. Nie wzięła całej zaleconej dawki, ale po tym, co wzięła poczuła się bardzo źle.Twierdzi, że gdyby wzięła całą zalecaną dawkę prawdopodobnie nie byłoby jej na tym świecie. A kasa leci

    Pomijam reklamowanie leków w TVP. A to na wzdęcia, a to specyfik osłonowo przy antykoncepcji, a to magnez (wszak spożywamy za mało magnezu), a to na grypę, na wątrobę itp.

  2. admin napisał(a):

    Tak, przy hipoglikemii trzeba dostarczyć cukru, ale to wykluczono właśnie pobierając krew z palca.
    Pamiętam jak moja babcia miała przepisany lek, w którego ulotce wśród skutków ubocznych był „możliwy zgon”. I lekarka powiedziała, żeby moja babcia nie czytała tej ulotki, ale babcia jest z tych czytających. Szybko zaprzestała go brać, pozostając przy codziennej diecie z czosnkiem i cebulą.

  3. Ewa napisał(a):

    Zastanawiam się tylko. Leki czasem trzeba brać. Na jednych pisze „możliwy zgon”, na innych „mogą wystąpić problemy psychiczne” (lek na problemy z układem moczowym), więc co robić?

  4. admin napisał(a):

    Oczywiście, życie to sztuka wyboru. Czasem trzeba.

  5. Ewa napisał(a):

    Teraz wszyscy w domu chorowali, babcia jeszcze chora. Ja się jakoś trzymam. Naturalne metody (czosnek np) + zapobiegawczo Gripex brałam. Ale, jak czytałam – po tym leku mogą wystąpić omamy i inne dolegliwości psychiczne 😉

Zostaw odpowiedź