Pierś czy wymię? Kobieta czy samica?

„Kazać komuś dać gotowe myśli to polecić obcej kobiecie, by urodziła własne twe dziecko. Są myśli, które w bólu samemu rodzić trzeba, i te są najcenniejsze. One decydują, czy podasz, matko, pierś czy wymię, czy wychowywać je będziesz jak człowiek, czy jak samica, czy kierować nim będziesz, czy wlec na rzemieniu przymusu, czy tylko, póki małe, bawić się będziesz, znajdując w pieszczocie z nim dopełnienie skąpych lub niemiłych pieszczot małżonka; a później, gdy nieco podrośnie, puścisz samopas lub zwalczać zapragniesz.”

Znowu Stary Doktor przychodzi mi z pomocą.  Mocne słowa- już widzę oburzenie mam karmiących butelką z mieszanką modyfikowaną (z wyboru!), która nie jest niczym innym jak właśnie mlekiem krowim z odrobiną „retuszu”.

Jeszcze takie dyskusje przychodzą mi na myśl, gdzie kobiety same przyznawały, że one są zwierzętami i niczym innym. Że człowiek jest zwierzęciem i niczym innym. Na kogo wychowają swoje dzieci? Ukierunkują je do zrównywania się ze zwierzętami?

Stary Doktor duże pokładał nadzieje w rozumie. To zrozumiałe- trzeba z niego korzystać, żeby nie zrównać się ze zwierzętami. Ale przy karmieniu piersią tak jakby on nie wystarczał, niestety. Bo czasem matka zmaga się ze sobą, ma wiedzę dużą, a jednak butelka wygrywa, emocje wygrywają lub choroba decyduje. Samej zdarzało mi się pomagać z całych sił- na marne.  Jest w tym dar od Boga. Niezasłużony.

Jak go wykorzystamy? Czy będzie pomocą w wychowaniu czy balastem? Bo człowiek z dobrej nawet rzeczy (jaką jest karmienie) potrafi zrobić kajdany. Ze sprężyny, od której dziecko odbija się, by skoczyć wyżej i dojrzalej, można zrobić dławiący łańcuch na szyję. Karmienie piersią, bliskość z dzieckiem może być taką sprężyną rozwoju i samodzielności, ale można z niej też zrobić metodę manipulacji.

Karmienia piersią nie można gloryfikować, ale widzieć w nim potrzebną pracę matki- owszem- pracę, która ma służyć przede wszystkim dziecku. Pracę radosną, ale i czasem mozolną. Pracę, której znaczenie wygasa, ale owoce zostają.


Zostaw odpowiedź