Samotność w macierzyńskim pejzażu

Samotność jest doświadczeniem każdego człowieka. Dziecka, mężczyzny, kobiety, osoby starszej. Również matek- nie tylko tych opuszczonych przez mężów i ojców. Bo prędzej czy później ojcowie po narodzinach wracają do pracy zawodowej, a kobiety zostają na macierzyńskim, na wychowawczym w domu. Rzadko bywa odwrotnie.

Samotność domowa tym bardziej często ciąży, że właściwie dziewczyny, młode kobiety nie są przygotowywane do bycia żoną, mamą, gospodynią domową. Są przygotowywane do wykonywania zawodu, do pracy umysłowej bądź fizycznej,  rzadko natomiast matki uczą swoje córki, jak dobrze czuć się we własnym domu, jak sobie radzić z byciem żoną, mamą i nie zwariować. Koleżanki pracujące zawodowo potrafią okazać swoją wyższość nad „biedną kurą domową”. Nierzadko też dziadkowie nie mieszkają blisko lub emocjonalnie nie są tak bliscy, by stale wspierać matkę.

Opieka nad małym dzieckiem potrafi być fascynującym zajęciem, ale mimo to matki potrafią być tym bardzo znużone z powodu poczucia zamknięcia, obniżenia lotów, związania rąk przez opiekę nad dzieckiem. Zwłaszcza małe dzieci często potrafią chorować, więc mama przeżywa dobrowolny areszt domowy razem z dzieckiem.

Wiele mam, pomimo że planowało urlop wychowawczy nie wytrzymuje właśnie tego poczucia osamotnienia, tej monotonii opieki nad dzieckiem i „ucieka” przed tym do pracy.

Stąd zanim podejmie się decyzję o jakimkolwiek kroku, warto sobie zdać sprawę, że nie musimy być skazane na  to. Warto wychodzić z tego poczucia osamotnienia.

Jak można to zrobić:

  • rozglądanie się dookoła, czasem w sąsiedztwie są mamy, które również zmagają się ze swoim macierzyństwem; zagadnięcie innej mamy z dzieckiem jest zwyczajną rzeczą- nikt się temu dziwić nie powinien;
  • nie rezygnowanie z dotychczasowych przyjaźni, relacji rodzinnych- rozwijanie ich; prośba o pomoc w opiece nad dzieckiem;
  • rozwijanie własnych zainteresowań;
  • zapoznawanie przez rozmaite fora kobiet podobnie myślących i czujących: możliwość konfrontowania myśli, organizowania spotkań;
  • zauważenie we własnym dziecku człowieka narażonego na samotność i cierpiącego niejednokrotnie osamotnienie oraz w innych członkach rodziny.

Zwłaszcza ten ostatni punkt jest niezwykle cenny: bo wtedy daje szansę, że te dwie samotności mamy i dziecka spotkają się i nie będą tak przygniatające.

Dziś taki temat, ponieważ Kasia przysłała mi link do Klubu Mam, który jest też odpowiedzią na potrzeby społeczne kobiet opiekujących się własnymi dziećmi i pozostającymi w domu:

o klubach dla mam

Uważam to za świetny pomysł! Może jeszcze ktoś dołączy do już istniejących lub założy podobny klub?


komentarze 3 do wpisu “Samotność w macierzyńskim pejzażu”

  1. Kasia napisał(a):

    Zastanawia mnie Izo jedno co napisałaś. Dlaczego matki traktują swoje macierzyństwo jako „obniżenie lotów”.
    To bardzo trudna i wymagająca praca (oczywiście przynosi satysfakcję i spełnienie), a jednak matki, a moze nie matki tylko ich otocznie przynosi zdeprecjonowanie ich roli, a potem wpaja im to stanowisko.

    Wydaje mi się że dużo by dała zmiana poglądów na temat macierzyństwa, które moim zdaniem nie powinno odbywać się w przerwie w pracy zawodowej. Chyb pomieszały się w świadomości społecznej priorytety.

    Ja też ulegam temu nurtowi, konieczność życiowa (choć praca zawodowa przynosi mi satysfakcję i ją lubię), ale myślę że robiąc „wszystko” tak naprawdę niczego nie robię dobrze i źle się czuję z tego powodu.

    A tak już na temat Twojego postu –

  2. Kasia napisał(a):

    A tak już na temat Twojego postu – poczucie samotności to stan ducha i tylko zmiana podejścia życiowego mamy (czy jakiejkolwiek innej osoby) pozwali na „wyjście do ludzi”.

    W zrozumieniu tego powinniśmy osobom samotnym pomagać – wtedy one może odnajdą inne samotne osoby i pomogą im zmienić swoje podejście do otoczenia??

    A dostrzeżenie w Dziecku kogoś, dzięki komu poczujemy się mniej samotne jest możliwe tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zaczniemy je traktować z szacunkiem należnym każdemu człowiekowi. Kiedy nie będziemy go traktować jak wymagającej lalki, a jako KOGOŚ.

    Takie podejście naprawdę sporo porządkuje, ułatwia i nadaje sens. A dostrzegając głębszy sens w swoich działaniach z większą łatwością przychodzi nam wypełnianie obowiązków.

    Pomądrzyłam się:-)))

    Dzięuję za bardzo inspirujące wpisy:-)))
    Pozdrawiam serdecznie

  3. admin napisał(a):

    Kasiu,
    bardzo się cieszę, że się „pomądrzyłaś” ;o)
    Twoje wpisy na pewno zachęcą mnie do jakiegoś ciągu dalszego.

Zostaw odpowiedź