Rodzenie to też odpoczywanie

Skurcz – przerwa – skurcz – przerwa…

Takim tokiem płynie poród: trybem pracy i odpoczynku między skurczami czyli czasem pracy. Żeby ta praca była skuteczna, odpoczynek musi być wystarczający, głęboki, odprężający.

Znamy tę zależność z doświadczenia codziennego życia: jeśli nie odpoczniemy właściwie, praca jest bardziej wyczerpująca, mniej zadowalająca, bardziej nużąca. Dlaczego nie miałoby być tak również podczas porodu? Zwłaszcza że Pan Bóg (dla niektórych: natura) tak właśnie zaplanował poród jako naprzemienny ciąg pracy i wypoczynku.

Czasami dlatego tak trudno rodzi się w szpitalu: nie każdy umie w danych warunkach odprężyć się. Czasami i we własnym domu rodząc trudno odpocząć, gdy tak jest się przejętym myślami o porodzie, tak podekscytowanym nowym spotkaniem z dzieckiem, że ani się myśli odpoczywać. Wszystko się robi, żeby tylko urodzić oprócz pozwalania sobie na wytchnienie. Konsekwencje niekiedy bywają takie, że brakuje sił na finiszu.

Podawana w kroplówce sztuczna oksytocyna podawana ciągle sprawia, że odpoczynek staje się niemożliwy: skurcze często się zlewają w jeden nieprzerwany skurcz. Gubi się to, co daje naturalny poród: czas na wytchnienie, złapanie rytmu, poddanie się unoszącym nas  coraz większym falom.

Poród to dobry czas na modlitwę: właśnie modlitwę w rytmie pracy i odpoczynku. Czasami jest to modlitwa lamentacji, gniewu, czasem uwielbienia, ale Pan Bóg przyjmuje i nasze jęki, i krzyki, i każdą inną pokorną modlitwę.

Pan Bóg daje dziecko, Pan Bóg daje też poród. Dopuszcza też, że ten poród jest taki lub inny.


komentarze 2 do wpisu “Rodzenie to też odpoczywanie”

  1. Agata napisał(a):

    Witam
    Moja córeczka urodziła się równo miesiąc temu, to była gorąca niedziela. W sali porodowej siedziałam niedaleko otwartego okna. Pamiętam, że w przerwach między skurczami owiewały mnie przyjemne podmuchy lekkiego wiatru – odbierałam to wtedy jako ochłodę i wsparcie od samego Pana Boga. Nie zdążyliśmy tego dnia pójść na mszę świętą, ale za to Pan Bóg przyszedł do nas w postaci naszego dziecka.
    Właśnie odkryłam ten blog i bardzo za niego dziękuję.
    Powodzenia, pozdrawiam!

  2. admin napisał(a):

    Pięknie to napisałaś. Ech, ten symboliczny wiatr…

Zostaw odpowiedź