Kobiety, które „nia mają mleka”

      • Sytuacje, kiedy po porodzie kobieta „nie ma mleka” czyli w rzeczywistości ono jest, ale za to nie ma zrozumienia czym jest laktacja:
    • mleko nie leci widocznie z piersi i matka wnioskuje stąd, że jej organizm nie wytwarza go: jest to błąd wynikający z niezrozumienia karmienia piersią; prawidłowo ssące dziecko ma brodawkę tak głęboko (na pograniczu podniebienia twardego i miękkiego), że mleko wlewa się bezpośrednio do gardła; z buzi dziecka wylewać się więc nic nie musi, jeśli nie ulewa ono;
    • wytwarzanie siary tuż po porodzie bierze się za brak mleka; siara jest najlepszym pokarmem dla dziecka tuż po porodzie przez 2 do 5-6 dni; czas jego zmiany w mleko przejściowe jest indywidualny, zmienny; to, że jedna mama już po dwóch dniach ma mleko przejściowe nie znaczy, że dla innego dziecka i jego mamy byłoby to korzystne; siara jest skoncentrowanym rodzajem mleka: zawiera więcej ciał odpornościowych, karotenu, białek, tłuszczu- jest idealna, by wyściełać, zabezpieczać jelita nowonarodzonego dziecka; przekleństwem jest to porównywanie się na oddziale położniczym przez kobiety: i tak matka w pierwszej dobie porównuje się z matką w czwartej dobie i wnioskuje, że skoro ona nie ma tak nabrzmiałych piersi, skoro jej tak nie tryska z piersi jak tamtej, to „na pewno nie ma mleka”; i jest to błąd: nie powinno się czynić takich porównań: nie każda kobieta musi mieć nawał pokarmu (obrzmienie piersi), żeby wykarmić swoje dziecko; nie każdej, żeby wykarmić dziecku musi tryskać z piersi- co więcej dla dziecka jest przyjemniej, gdy mamie wolniej leci z piersi; dla dziecka jest bardzo uciążliwy szybki wypływ, tryskanie z piersi- zwykle więcej się przy tym nałyka powietrza, więcej się dławi; nawał może, ale nie musi wystąpić między 2 a 7 dobą- po co więc te porównania; z doświadczenia wiem, że służą one tylko pognębieniu kobiet, niczemu dobremu; siara czyli to pierwsze mleko jest gęsta, lepka, wytwarzana w niedużej ilości (ale ilość przechodzi w jakość); ale w pierwszych dobach dziecku właśnie taki pokarm jest potrzebny: w pierwszej dobie ma żołądek pojemność5 ml, a więc około 1 łyżeczki do herbaty; w drugiej dobie niewiele większy albo i podobny; to, że leci ona powoli, sączy się, daje czas dziecku na stopniową naukę trzech trudnych rzeczy, które dziecko musi wykonywać synchronicznie, a których dotychczas nie musiało robić razem (bądź w ogóle) : 1. ssanie, 2. połykanie, 3. oddychanie.
    • wyciskanie, odciąganie mleka z piersi: nie raz i nie dwa widziałam, że matka odciąga mleko w tak nieporadny sposób, że nie dziwię się, że jej się to nie udaje; zwyczajnie kobiety nie umieją często tego robić albo robią to z takim stresem, że choć piersi są przepełnione od mleka, to odruch oksytocynowy (czyli odpowiadający za wypływ tego mleka na zewnątrz) nie działa; gdy kobieta jest kontrolowana, sama się kontroluje lub kto inny ją kontroluje, nieświadomie może zahamować swój wypływ; stres ma taki wpływ: i choć piersi mogą być aż niemal „pękające” od nadmiaru mleka, to w sytuacji egzaminowania ono może nie wypływać na zewnątrz lub tylko w niewielkiej ilości; odciągając ręcznie mleko z piersi bardzo częsty jest błąd naciskania, maltretowania brodawki podczas, gdy prawidłowe odciąganie wymaga: 1. przygotowania swojej psychiki, piersi do odciągania, 2. wymasowywania mleka spod otoczki, sięgania dalej głębiej niż do brodawki; ciśnięcie brodawki jest nieprzyjemne i nieskuteczne; nawet najlepszy laktator nie działa na wszystkie kobiety; znam wiele kobiet, które z powodzeniem wykarmiły swoje dzieci, a mówiły, że „laktator na nie nie działa”, „że nie umiały nigdy odciągać dużo mleka”; w związku z tym nie powinno się wnioskować o ilości mleka na podstawie odciągania: jest to zupełnie niemiarodajne; zazwyczaj skutecznie ssące dziecko potrafi uzyskać o wiele więcej mleka od swojej mamy (o ile ta ma cierpliwość do dziecka i karmienia go) niż najlepszy laktator);
    • sytuacja najtrudniejsza: dziecko rzeczywiście źle przybiera na wadze; maleństwo traci więcej niż 10% na wadze tuż po urodzeniu, nie odzyskuje wagi urodzeniowej po 2 tygodniach od urodzenia (w przypadku dzieci chorych: 3 tygodnie lub indywidualnie); nie przybiera w pierwszych 3 miesiącach 120g/tydzień (17g/dobę), a w kolejnych miesiącach niemowlęctwa 90g/tydzień; paradoksalnie sytuacja ta najczęściej wcale nie wynika z niemożliwości wytworzenia przez mamę właściwej ilości mleka, ale z wielu innych przyczyn; nawet jeśli dziecko przybiera za mało na wadze, to i tak mlekiem z wyboru jest dla niego mleko jego własnej matki; w zależności od sytuacji trzeba: *odciągać i podawać metodami alternatywnymi do butelki (łyżeczką, zestawem łyżeczki, po palcu, kubeczkiem, SNS-em itd.); *poprawić technikę, sposób karmienia, częstotliwość  karmienia, częstsze nocne karmienia; *często słabe przybieranie na wadze wynika z samego dziecka: słabe ssanie (cechy wcześniactwa, środki przeciwbólowe narkotyczne podane w trakcie porodu,  zakłócenie sposobu ssania przez interwencje medyczne- np. odśluzowywanie, nasilona żółtaczka powodująca nadmierną senność); te sytuacje są nierzadko przejściowe: np. senność przy dużym poziomie bilirubiny (żółtaczka) zwykle po kilku dniach mija, ale szkody wywołane podawaniem w tym czasie butelki potrafią pozostać na lata. Oczywiście priorytetem jest dożywienie dziecka, ale nierzadko można je przeprowadzić przez skuteczne odciąganie matczynego pokarmu. Często przyczyną zbyt słabego ssania dziecka jest podawanie smoczków, nawet sporadycznie: czy to tych od butelki, czy uspokajaczy: część dzieci w ten sposób bardzo szybko uczy się słabego, nieefektywnego ssania, przestaje też „rozumieć” pierś swojej mamy, zmiany w wypływie mleka, to, że pierś nie jest nigdy pusta, a wytwarzanie większej ilości mleka wymaga też od dziecka dłuższego, częstszego ssania. Czasami problem jest tak nasilony, że niezbędna jest rehabilitacja funkcji ssania, żeby móc wrócić do prawidłowego ssania. Dużo by tu pisać.
    • oddzielenie od dziecka: jest to sytuacja niezmiernie trudna dla rodziny, dla dziecka i matki, zwłaszcza tuż po porodzie, kiedy potrzeba tworzenia więzi jest niezwykle nasilona;  w tej sytuacji ogromnie ważne wsparcie, jakiego może udzielić mama swojemu dziecku polega właśnie na skutecznym odciąganiu pokarmu i podawaniu mu dziecku.
    • „bo dziecko płacze”- pisałam o tym jakiś czas temu; dzieci karmione piersią często płaczą po karmieniu wcale nie z powodu braku pokarmu, ale z powodu potrzeby odbicia połkniętego powietrza, zbyt szybkiego wypływu i dławienia się; w naszym społeczeństwie większość kobiet ma raczej problem ze zbyt dużą ilością mleka, ze zbyt szybkim wypływem, a potrafi to zinterpretować jako „brak mleka, bo dziecko płacze po karmieniu” lub „zbyt często chce ssać, więc się nie najada”; w tej sytuacji naprawdę jest to problem niewiedzy, niecierpliwości, bo małe dziecko ma prawo ssać i często i długo; a my matki powinnyśmy ćwiczyć się w cierpliwości, a nie niecierpliwości. Tym bardziej niezbędna jest nauka cierpliwości, gdy cały świat, media, reklamy zachęcają do szukania tego, co przychodzi szybko, łatwo i bezboleśnie.

    Zasady i sposoby skutecznego odciągania mleka to temat na oddzielny wpis i to bardzo długi.

    Pozdrawiam serdecznie mamy karmiące piersią, a te które nie karmią, a umartwiają się czytaniem tego bloga niech karmią duchowo innych.


Zostaw odpowiedź