|
|
|
28 styczeń
Mamy w stanie błogosławionym oraz karmiące piersią zużywają duże ilości żelaza i innych cennych pierwiastków.
Małe dzieci rosnąc szybko- również.
Dzieci w drugim roku życia nie muszą mieć wysokiego poziomu erytrocytów, hemoglobiny- ważne, żeby czuły się zdrowe czyli brykały wesoło.
Miałam kiedyś dość mądrego lekarza, który powiedział, że leczy ludzi, a nie ich wyniki. Zapamiętałam to a całe lata.
Dzieci z niską hemoglobiną dostają często od lekarzy preparaty żelaza albo zalecenia zjadania większych porcji pokarmów bogatych w żelazo, np. mięso, żółtka, itp. Jedak dzieciaki często nie chcą ich jeść, a żelazo potrafi też zrobić wiele uszczerbków w zębach, leki nie są bez skutków ubocznych.
Stąd szukamy zdrowych (albo po prostu zjadanych przez nas albo przez dzieci) alternatyw:
- pokrzywa- herbata, sałatki, sok, koktajl;
- buraki: sok, barszcz, potrawka itd.
25 styczeń
Coś pięknego porodowego:
dziecko rodzi się z miłości rodziców 🙂
Nie potrzeba komentarza.
22 styczeń
Pocieszała mnie kiedyś sąsiadka tradycyjnym powiedzonkiem, że „małe dzieci nie dają spać, duże dzieci nie dają żyć”.
Będąc mamą na 24-godzinnym dyżurze domowym chciałoby się czasem trochę „zrzucić” na męża ten trud, niepowodzenia, poczucie bezradności itp. Ale wtedy okazuje się, że sytuacja jeszcze bardziej się zaostrza albo nic to nie daje, albo mężowi ciśnienie skacze.
Co robić?
Nie ma uniwersalnych recept, a nawet jak są, to zapewne są niewiele warte. Czasem się dystansuję czytując kolejny raz „Mikołajka”, żeby w innym świetle popatrzeć np. na ulubioną rozrywkę chłopców: bicie się z przyjaciółmi i wrogami (co na jedno wychodzi w ich przypadku).
Kiedy” trujemy” mężowi o niegrzecznych dzieciach tuż po jego przyjściu z pracy, można spróbować przestawić tę kolejność: podzielić się z nim najpierw czymś dobrym, radosnym, powiedzieć o każdym z dzieci przede wszystkim coś dobrego.
Siać dobro, żeby wyrosło dobro. Uczyć swojego męża zrozumienia dla dzieci, ich problemów.
Wiśta wio, łatwo powiedzieć.
Widzę pewną prawidłowość (?), że im dzieci starsze, tym bardziej role się zmieniają- to mąż uczy mnie zrozumienia dla dzieci, ich wolności, odpowiedzialności.
Im dalej w las małżeństwa, tym bardziej wyczulone uszy na małżonka powinny nam wyrastać. Kochające uszy!
11 styczeń
Czy karmić piersią w kościele? Oczywiście- bez obaw!
Ojciec Święty Franciszek (fot. Flickr) Ojciec Święty Franciszek zachęcił wszystkie matki, by karmiły swoje dzieci piersią, jeśli są głodne czy płaczą – nawet w trakcie Mszy. „Nie przejmujcie się!” – wezwał.
31 grudzień
W naszym ciele funkcjonuje taki atawizm.
Kiedy atakował nas drapieżnik, człowiek podnosił ramiona w stresie, spinał mięśnie ramion i karku- czyli reagował w sposób przygotowujący go do ucieczki bądź unieruchomienia, by być niewidocznym/nieinteresującym dla napastnika.
Patrząc czasami na karmienie piersią swoje bądź innych mam, którym pomagam- widzę, że niekiedy karmimy jakby nas ktoś atakował. Jeśli budzimy się w nocy i czujemy się udręczone karmieniem, warto sprawdzić, czy nie mamy napiętych tych właśnie partii mięśni, czy nie zachowujemy się względem naszego dziecka jakby to był jakiś wróg.
Jak to sprawdzić? Jak sobie pomóc?
- Po prostu napiąć je mocniej i rozluźnić. Jeśli dalej nam z własnymi mięśniami karku, ramion niewygodnie, można to powtórzyć- poczuć te mięśnie przez mocniejsze zaciśnięcie ich, żeby potem łatwiej było rozluźnić.
- Spróbować strząsnąć tego „jeża” siedzącego nam na karku przez potrząsanie ramionami, strzepywanie.
- Jeśli mimo tych zabiegów dalej jesteśmy spięte, można prosić o pomoc: „Mężu, pomasuj!” Zwłaszcza, gdy mamy zastój w piersi- rozmasowanie mięśni karku, ramion może pomóc, by się rozluźnić i pozwolić popłynąć oksytocynie- hormonowi miłości odpowiedzialnemu za sam wypływ mleka na zewnątrz; czasem pomaga wypłakanie się, wyżalenie przyjaznej duszy;
- Szukamy wygodnej dla siebie pozycji: dziecko jest przyzwyczajone do tego, że mama kręci się obok (kręciła się przez pierwszych 9 miesięcy życia, gdy dziecko było przyklejone dla niej) i śpi dobrze, jeśli dalej czuje mamę obok, wszystko mu jedno, czy kręcącą czy nie, oby była; nie warto przyzwyczajać własnego dziecka, że rodzic to nieruchomy blok z kamienia, bo tak nie jest; dziecko rodzi się przyzwyczajone do tego, że dużą powierzchnią ciała czuje mamę: a więc pozycja karmienia leżąca: gdy dziecko się dobrze wtuli w mamę, a mama też się trochę „zwinie”, a więc otoczy dziecko rękami, nogami- jest czymś naturalnym dla dziecka;
- Czasem do wygodniejszego karmienia trzeba użyć więcej niż 1 poduszki, przydatną rzeczą zwłaszcza przy karmieniu bliźniaków, tandemu (młodszego i starszego dziecka) są różnego rodzaju poduszki-rogale, które można kupić, można samemu uszyć i wypełnić styropianowymi kulkami.
Już za chwileczkę, już za momencik Matki Bożej Rodzicielki będziemy święcić!
Na ten Nowy Rok życzę Wam więc Jej opieki- kontakt z najlepszą z Mam da Wam o wiele więcej, o niebo więcej niż to moje tu wymądrzanie 🙂
26 grudzień
Pan Bóg stworzył mężczyznę i niewiastę i zachwycił się mówiąc, że to bardzo dobre dzieło. I rodzenie i karmienie stworzył bardzo dobre. I dziecko i dorosłego stworzył bardzo dobrego.
I nawet grzech, i zło, i śmierć całego tego dobra nie zatarły.
A Jezus się narodził, żeby to dobro odnowić, żeby wziąć na siebie to całe zło które nas niszczy.
Życzę Tobie i sobie, żebyśmy nigdy nie bali się powierzać w Jego Ręce. No i chyba dlatego stał się tak mały, żeby nikt nie musiał się Go bać. Czy ktokolwiek się boi dziecka?
Kiedy dziecko jest głodne, nakarm je nawet w Kaplicy Sykstyńskiej– radzi papież Franciszek.
Pan Jezus też ssał 🙂
Mamy szansę zobaczyć w oczach swojego dziecka to Boże podobieństwo.
23 grudzień
Co jest ulubioną zabawą dzieci?
Rozgrywanie w taki sposób rodzicami, aby odnieść dla siebie największą korzyść. O ile rodzice pozwolą na to.
Jeśli nie pozwolą, to dzieci znajdują inne zabawy. Bardziej konstruktywne.
Dlatego najważniejszym zadaniem rodziców jest dbanie o jakość swojego małżeństwa, o to, żeby nie zapominać rozmawiać ze sobą, ustalać wspólny front w kontaktach z dziećmi, w konfrontacji z wyzwaniami życia.
Jeśli jako partnerów rozmowy, życia traktujemy dzieci, jeśli ich zdanie jest dla nas ważniejsze niż współmałżonka, to rozwalamy własne małżeństwo, a więc całą rodzinę. Bo małżeństwo jest pierwszym piętrem tej budowli, dzieci drugim, a więc trudno sobie wyobrazić, by ocalało drugie piętro, gdy rozwala się pierwsze.
Jeśli dzieci widzą i czują, że rodzice nie są jedno i pozwalają sobie na rozgrywanie tak rodzicami, żeby z jednego zrobić potwora, a z drugiego lukrowanego rodzica, sprzymierzeńca, to wyrastają na chwiejnego kombinatora albo osobę z piętnem ADHD.
Dla małżeństwa specjalny czas na rozmowę w obecności Boga raz na tydzień to nie jest za dużo, aby pójść naprzód, rozwijać się.
7 grudzień
Zamysł Boży co do małżeństwa i rodziny jest pełen błogosławieństwa, innymi słowy szczęścia.
Według Jego pomysłu relacja małżeńska ma dawać wiele szczęścia, bycie rodzicem ma dawać wiele szczęścia. A jak wiadomo „więcej szczęścia jest w dawaniu niż w braniu”. Jest to więc pole do nauki dawania, do uszczęśliwiania współmałżonka, w drugiej kolejności dzieci.
Pan Bóg nie daje nam dzieci, byśmy robili z nimi, co nam się zachciewa. On je nam „wypożycza”. Zapyta nas kiedyś, jak z nimi postępowaliśmy. Był kiedyś taki piękny zwyczaj w katolickich rodzinach, jak przed niedzielną Eucharystią podejść do każdego członka rodziny i powiedzieć: „Wybaczam i proszę o wybaczenie!” Nic, tylko wrócić do tego zwyczaju.
„Podobnie jak pasterz pasie On swą trzodę,
gromadzi ją swoim ramieniem,
jagnięta nosi na swej piersi,
owce karmiące prowadzi łagodnie.” Iz 40,11
Nasze dzieci są jagniętami, my jako dzieci Boże jesteśmy jagniętami. Czasem jako matki karmiące jesteśmy dla siebie zbyt niecierpliwe, zbyt surowe, zbyt smutne. A Pan Bóg chce nam dawać tak wiele swojej łagodności… Nie postępuje z nami surowo, niecierpliwie.
6 grudzień
Nie ma jak wsparcie męża i ojca od początku: od poczęcia, w trakcie porodu, po narodzinach.
W tej lub innej formie nic go nie zastąpi.
Ojciec potrzebny od zaraz
I to nie dlatego, żeby deprecjonować rolę matki. Kochający ojciec nic nie ujmuje roli matki, on ją podkreśla, podnosi, docenia.
„Uczynię mu odpowiednią pomoc”- powiedział Pan Bóg o roli kobiety jako „odpowiedniej pomocy dla mężczyzny”. Kobiety, gdy to słyszą, buntują się czasem- „Pomoc? Nie chcę być traktowana jako pomoc domowa, jako ktoś drugorzędny!”
Słowo „pomoc” występujące w tym zdaniu spotykamy również w innych miejscach Biblii: Pan Bóg o sobie mówi, że jest „pomocą dla swojego ludu”. A więc nazywając nas -kobiety pomocą nie tylko docenia nas, ale bardzo dowartościowuje, widząc na jak wiele dobrego nas stać. Jak bardzo dobre i piękne jesteśmy w Jego zamyśle! Nie musimy być zazdrosne o rolę męską.
25 listopad
Krótkowzroczność czy przewidywanie?- wybór należy do nas.
Rozmowa cukrzyka z lekarzem. Chory przyznaje się do poziomów cukru nie mniejszych niż 220-240 mg (czyli sporo za dużo- hiperglikemia). A lekarz na to: „To i tak w pana wieku to nie jest tak źle! W tym wieku to jest wręcz nie do obniżenia”.
Moje pytanie brzmi: To jest lekarz? Zamiast zachęcić do solidnej diety niskocukrowej, to ściemnia, że „się nie da”. No i naraża w ten sposób swojego pacjenta na dalszy rozwój choroby zamiast zagrzewać do walki o zdrowie.
Inna historia. Matka z dzieckiem pod sercem chwali się, jak to dużo zjada jedzenia śmieciowego (fast foody, żelki, inne słodycze itp.), a jakie przy tym ma dobre wyniki morfologii. Nie wytrzymałam i wypaliłam: „I dziecko też to zjada!” Nie to, żebym nie rozumiała zachcianek żywieniowych mam w stanie błogosławionym: trudno im się niekiedy, a może nawet często oprzeć. Czy ja tego nie robiłam? Niestety tak. Jednak dziwne mi się wydaje przechwalanie tym, jak jakimś osiągnięciem. I dodawanie, że lekarz też nie ma nic przeciwko temu (to lekarz czy znachor?)
Jakie to krótkowzroczne! Jakby chodziło tylko o wynik tu i teraz! A po co te badania? Dlaczego to jest tak ważne? Bo matka z dzieckiem pod sercem magazynuje w swoim organizmie mikroelementy i witaminy rozpuszczalne w tłuszczach oraz białka, tłuszcze nie tylko na chwilę bieżącą, na czas ciąży, ale przede wszystkim na okres karmienia piersią dziecka. I co z tego, że matka ma w ciąży dobrą morfologię, jeśli nie da rady potem karmić piersią z powodu własnego osłabienia. A na osłabienie, brak sił, gorsze zdrowie może się składać nie tylko brak żelaza (niska hemoglobina, erytrocyty), ale także braki innych elementów, których laboratorium nie mierzy.
Przepadam za Moniką, która też nosząc dziecko pod sercem czasem mi opowiada o jakiejś zachciance żywieniowej- robi to jednak z takim „żarcikiem” z siebie, na co dzień zaprawiając się w bojach o super zdrową kuchnię, że wesoło robi się na pokładzie. Bez chełpliwości. No to lubię posłuchać 🙂 I skosztować jej „przeboje” kulinarne, które świetnie smakują i dają rosnąć zdrowo dziecku. Mniam! Dzisiaj kosztowałam pasztet z fasoli. Dzięki!
Zaraziła mnie też stroną:
Dla wymagających
Jakie to smutne: najpierw w stanie błogosławionym fast foody, potem mleko modyfikowane! Nie jest to żadna reguła, ale czy nie jest to ten sam styl żywienia?
Zachwyciłam się dziś piosenką:
„Niech płynie!”
Nie oprę się i zacytuję jej fragmenty:
„Niech płynie, płynie, płynie mleko!
Niech rozsadzi mentalne tamy w człowieku!” (…)
„Na jakiej glebie posadzisz to ziarno?
Czy wiesz, że w życiu najlepsze rzeczy są za darmo?” (…)
„To, co płynie w nas, to nie woda, nie czas,
tajemnica wielka, co wypływa z serca!” (…)
„Więc pomyśl, jak kręci się ten świat,
że Stwórca dał nam mleko i dał nam plan,
ta układanka prosta jak ulał,
usta malucha psują do niej jak ulał;” (…)
„lek w proszku zostawcie proszę astronautom”;
„W imię Ojca i Syna i Ducha
niech trafi to, co święte do ust malucha!”
„One darem są dla rodziny,
a nie medialnym mięsem dla szumowiny!”
Piękna, nieprawdaż?
|