Umarli, a wciąż żywi

Proroków z prawdziwego zdarzenia warto słuchać:

o życiu

 

 



Karmienie piersią i ojciec

Czasem matki narzekają, że ojciec ich dziecka, mąż zamiast wspierać w karmieniu piersią, to je dołuje, namawia do odstawienia, ma zły stosunek do tej mlecznej więzi.

Różni bywają tatusiowie.

Jednak najczęściej uczą się oni, czym jest karmienie piersią właśnie od swoich żon. Facet jest prosty. Jak żona mówi mu, co jest nie tak, to on szuka rozwiązań, co zrobić, by stało się w porządku.

Powstaje zamieszanie.

Żona skarży się na trud wynikły z karmienia piersią, ale nie po to, by jej doradzano, odradzano kontynuację, by coś tu rozwiązywać. Bo to matka zna się na karmieniu piersią. Ona potrzebuje przytulenia, wyżalenia się. A mężowi się wydaje, że ona potrzebuje rozwiązania tego problemu.

Jesteśmy więc w jakiś sposób odpowiedzialne za to, na ile ojciec zrozumie to naturalne karmienie. Czasami w naszym własnym interesie jest wyżalenie się osobie na zewnątrz, innej karmiącej mamie. Ojciec bowiem czasem nie jest w stanie unieść naszych uczuć bez „rozwiązywania tego problemu”.

Jeśli chcemy być wspierane w karmieniu piersią przez własnego męża, warto mówić mu pozytywnie o tej mlecznej więzi. Mądry ojciec widząc w niej wartość, myśląc o niej pozytywnie, będzie wspierać matkę w ciągu dalszym tej relacji. Jeśli będzie widział w tym problem, kłopot, trudność życiową, będzie go „rozwiązywał”. A mężczyźni potrafią być skuteczni, gdy tego chcą.

Jeśli my matki same będziemy podważać, kontestować naszą część relacji z dziećmi, jej mleczne początki, to któż je doceni?



Moc w słabości się doskonali

„Modlitwa jest odwagą.”

i jeszcze

„Trzeba się modlić wtedy, kiedy się boimy.

Wtedy rośnie w nas odwaga.”

To nie ja, to ks. Twardowski.

Ode mnie mało dziś:

Modlitwa jest zwycięstwem.

Uczestnictwem w Bożej mocy.

Mocy Zmartwychwstałego Pana.



;)

Jeszcze wielkanocnie,

z przymróżeniem oka

i laktacyjnie



Jaka radość

Poczynają się kolejne dzieci. Rodzą się kolejne dzieci.

Pan Bóg nie zrezygnował z tego świata, skoro umarł, zmartwychwstał i wciąż nie może się nacieszyć swoim stworzeniem. Ciągle stwarza i zachwyca się.

Kolejne dziecko, które się rodzi w noc Zmartwychwstania- umrzeć musi kobieta, żeby urodziła się matka.

Piękno porodu.

Piękno rodzenia się dziecko.

Piękno rodzenia się matki.

A nawet jak ktoś wybrzydza zatrzymując się na zewnętrznej powłoczce tego zjawiska, że niby nieestetyczne. Nakapie, chluśnie. Czasem plany runą.

To i tak pod poszewką tego wygląda cud Życia. Dziecko, którego dusza bardziej podobna do Boga niż do ziemskich rodziców.

Czym prędzej trzeba w tej sytuacji swoje dziecko pobłogosławić znakiem krzyża, bo Szatan wyciąga już po nie ręce.

Wielka odpowiedzialność chrześcijańskich rodziców- to maleństwo czy dopiero poczęte, czy świeżo narodzone zanieść pod krzyż.

Żeby zwycięstwo Zmartwychwstania czyli radości, która nie zna końca była jego udziałem.

Błogosławicie swoje dzieci?

Róbcie to jak najczęściej.

Jak się nie błogosławi, to na to miejsce się narzeka, klnie, marudzi. Życie nie znosi pustki.

Alleluja!



Zwycięstwo nad zwycięstwa

Kto jeszcze tutaj bywa,

niech szybo uszy odkrywa,

bo nadzwyczajne zdarzenie

zasłużyło na obwieszczenie.

 

To Zbawiciel z szalonej miłości

oddał siebie na wszelkie złości.

Teraz żywy Zmartwychwstały

przynosi pokój wspaniały,

 

Aby wszelkie stworzenie

znalazło już wybawienie.

w Jego ranach nasze zdrowie,

On ci sam o tym opowie.

 

Alleluja!

Życzę z serca, żebyśmy Zmartwychwstanie radośnie świętowali,

a w niebie  z Jezusem kiedyś królowali.



Miłość nigdy nie ustaje

Blaski i cienie- idąc do światła

Blaski i cienie- idąc do światła

Oglądałyście filmy o żołnierzach niezłomnych- wyklętych przez PRL, wywiady z tymi nielicznymi jeszcze żyjącymi?

Jeden z nich zrobił na mnie wielkie wrażenie.

Były żołnierz walczący w partyzantce antykomunistycznej opowiadał o torturach, których potem poddawano go po uwięzieniu. W pewnym momencie nie mogąc już ich znieść krzyknął: „Panie wybacz im, bo nie wiedzą co robią!”

Taka Jezusowa modlitwa wyrwała mu się z piersi.

I niezwykły jej efekt.

Oprawcy odskoczyli gwałtownie od swojej ofiary i zaprzestali dalszych tortur.

 

Ile razy własne dzieci dają w kość!

Zazwyczaj rodzic sobie z tym radzi. Ale przychodzi prędzej czy później taki moment, gdy wołamy (w środku lub na zewnątrz): Nie daję już rady!

I to jest dobry moment, by zacząć się uczyć tej modlitwy: „Panie, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. A dzieci rzeczywiście nie wiedzą, co czynią. Tej świadomości własnych uczynków dopiero się uczą: co one znaczą dla innych?

Miłość to wybaczanie. Nie rezygnowanie z drugiej osoby.



Miód i łyżka dziegciu

Więcej pszczół się zleci do łyżki miodu niż do beczki dziegciu.

Tak mówi przysłowie.

Miód w kontekście wychowania można interpretować jako nagradzanie.

Beczkę dziegciu- można potraktować jako dużo kar, negatywów.

Zasada jest taka- jesteśmy stworzeni w 6 dniu stworzenia, kiedy były stworzone zwierzęta. Nasze ciało więc działa na tych samych zasadach, co u zwierząt.

W wychowaniu więc tak jak w tresurze zwierząt sprawdza się w pierwszym rzędzie:

  • dobry przykład– naśladownictwo to jest to, co dzieci zwykle robią prędzej czy później;
  • zestaw nagród i kar czyli motywowanie.

Nie da się jednak przejąć zestawu nagród od sąsiadów, babki, praciotki, bo każde dziecko jest inne. I to, co dla jednego jest karą, dla innego może być nagrodą. Dla jednego nagrodą może być strzelanie z fuzyjki, dla innego to samo może być karą.

Artykuł o takim jednym, który przy pomocy strzelania z fuzyjki został nauczony czytania i pisania.

Im młodsze, słabsze intelektualnie dziecko- tym więcej nagród potrzebuje, i tym częściej.

Czasem nawet wychowanie przez wychowanka książką ma sens 🙂



Pamięć

Trzeba się uczyć historii od najwierniejszych z wiernych, od tych, którzy pozostali wierni prawdzie. Żołnierze wyklęci uczą nas, że prawda i miłość Ojczyzny jest cenniejsza od życia. A życie w kłamstwie nie jest godne człowieka. Nazywali do końca ustrój komunistyczny kolejną okupacją, zniewoleniem sowieckim.

Wiecie, że miłość Ojczyzny wywodzi się z IV przykazania „Czcij ojca swego i matkę swoją”?

Nie można przegapić:

Wyklęci

Przygotujmy się z dziećmi na 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Wielkich w swej wierności.

Zafascynowały mnie słowa Żelaznego o trzymaniu się Opatrzności Bożej.

Ta Opatrzność zachowała wewnętrzną wolność Polaków.



Kroczki w przód, kroczki w tył

Blaski i cienie- idąc do światła

Blaski i cienie- idąc do światła

„Gdy byłem dzieckiem,

mówiłem jak dziecko,

czułem jak dziecko,

myślałem jak dziecko.” 1Kor13, 11

Tymczasem dopada czasem takie zmęczenie, że coś się kiełbasi w głowie u potwornej matki małych potworzątek. I wydaje jej się, że to dzieci powinny zwłaszcza czuć i myśleć, i zachowywać się jak dorosły, a ona może sobie pozwolić na bycie niedojrzałym potworkiem.

Wykrzykiwać i tupać nieznośnie wypada młodym potworzętom, bo potwornie niedojrzałe.

Jak mama-potworzyca też przekonująco tupie i emocjonująco wrzeszczy, to pięknie się to utrwala w coraz bardziej krzyczących potomkach.

No więc wypada zacząć tresować pięknie potworną dziatwę jako stworzoną w siódmym dniu stworzenia, a więc razem ze zwierzętami. A jeszcze bardziej wypada tresować siebie i żyć tą nauką postu, wymagania od siebie.

Małe potworki lubią być tresowane, bo mogą zdobywać nagrody, bo wiedzą, co je czeka. Lubią być tresowane, bo rozumieją, jak unikać kary.

Im młodszy paszczak, tym więcej nagród: naklejeczek, piecząteczek, serduszeczek, przytuleń i doceniania.

Już półroczny brzdąc uczy się metodą kar i nagród. Ugryzienie mamy plus jej szybka reakcja-zabranie piersi=szybkie oduczenie się procederu gryzienia.

Są takie typy, dla których samo spojrzenie (nawet siejące grozę) jest nagrodą. Są takie, gdzie trzeba się natrudzić, żeby typ poczuł się potwornie docenionym.

Uff! Potwornie zanudziłam dzisiaj.

Polecam na podwieczorek E.Eggerichs „Miłość i szacunek. W rodzinie”