Archiwum kategorii ‘Rodzenie’


Święta Hildegarda i serce lwa

W górę

Co ma ze sobą wspólnego święta Hildegarda i serce lwa?

Otóż pewna położna zaczęła zaprzyjaźniać się z dziełami świętej Hildegardy i przeglądawszy „Physica” natknęła się na następujący tekst:

„Kobiecie, która doświadcza trudnego porodu, wskutek czego nie może wydać na świat dziecka, na krótki czas (ale nie dłużej), należy położyć na pępku serce lwa, a dziecko odłączy się od niej i wyjdzie na zewnątrz. Bowiem moc leżącego na pępku kobiety lwiego serca powoduje rozluźnienie zamkniętego kanału rodnego, zaś dzięki dobremu ciepłu i dobrej sile oddziaływania otwiera ono kobiece trzewia. Jednak wnet należy je usunąć, aby z powodu jego mocy trzewia nie podążyły [za dzieckiem].”

Och, wyobraziłam to sobie i bardzo mnie to rozbawiło: położna przykładająca do pępka rodzącej serce lwa! Wyobrażacie sobie?

Ale święta Hildegarda we wszystkim widziała Bożą myśl i sens, który Pan Bóg nadał wszelkiemu stworzeniu.

Odtąd do porodu będę zabierała serce lwa 🙂 a najlepiej Lwa Judy.

Jest w tym Hildegardowym zaleceniu wielka mądrość ukryta.

Po pierwsze przykładamy do pępka. Czyli do miejsca, które łączyło nas z naszym łożyskiem, z naszą matką, z naszym przychodzeniem na świat. Dotykamy właśnie TEGO miejsca- ono potrzebuje uzdrowienia. Czego się bałyśmy same przychodząc na świat? Co czułyśmy? I co w nas zostało od tamtego czasu? Moja mądra położna pierwszy raz przychodząc do mojego domu, zapytała mnie jak rodziła moja mama. Dotknęła właśnie tego miejsca. Zatroszczyła się o nie.

Jeśli to miejsce nie jest uzdrowione przed porodem, to poradzić sobie z tym może jedynie serce Lwa czyli serce będące uosobieniem siły, męstwa, ducha niezwyciężonego i królewskiego.

Serce lwa- czy może być symbol bardziej zasobny w moc, odwagę i zwycięstwo?

O, jak bardzo potrzebują dodania odwagi, siły i ducha matki na 7 cm rozwarcia!

Serce lwa ma „dobre ciepło” i „dobrą siłę oddziaływania”- i matce, która czuje się u kresu sił, słaba jak niemowlę i niedająca rady dodaje się tego dobrego oddziaływania. To mężne lwie serce, jego ciepło i niezwyciężone oddziaływanie otwiera ją, a więc też drogi rodne- ciasną bramę dla dziecka.

Ale jest i dalszy ciąg.

„Wnet należy go usunąć”– dodawać siły i mocy- tak, ale nie w ten sposób, by moc stała się prze-mocą. Przykładamy to serce lwa, ale pozwalamy, by „w słabości moc się doskonaliła” dalej.

Byłam przy takim porodzie (gdy nie byłam jeszcze położną), gdy położna użyła za dużo serca lwa (za wcześnie, za dużo, za długo zachęcania do parcia)- skutek był spektakularny i bardzo trudny dla rodzącej i położnej. Taki jak opisuje Hildegarda: „trzewia podążyły za dzieckiem”. I matkę trzeba było ogarnąć pomocą medyczną. Na szczęście dało radę.

Wspaniała ta święta Hildegarda!



Sekretna moc przebaczenia


Przemienić od wewnątrz

Jeśli szykujesz się do pierwszego porodu, zostaw historię swojej mamy, babci, prababci poza sobą. To znaczy: poznaj ją i pozwól jej odejść. Twój poród nie jest porodem Twojej mamy. Twoje dziecko nie jest Tobą. Czas, miejsce i okoliczności porodu Twojej matki nie są Twoimi. Przekaż znak pokoju historii rodzinnej i pozwól jej odejść.

Jeśli szykujesz się do kolejnego porodu, oprócz powyższego, pozostaw również poza sobą poprzednie porody.

Jak wygoić rany, ból serca po poprzednich porodach?

Początkiem uzdrowienia, wyczyszczenia swojej historii jest decyzja o przebaczeniu.

Komu powinnaś przebaczyć?

Sobie? Dziecku? Położnej? Lekarzowi? Swojej matce? Mężowi czy jeszcze innej osobie? Komuś, kto Cię straszył, zmuszał, potraktował niegodnie?

Szczerze odpowiedz sobie na to pytanie…

podejmij decyzję…

i pójdź z tym do Źródła Uzdrowienia.

On- Pan Jezus- Bóg Wszechmocny dokończy procesu uzdrowienia

we właściwym czasie.

A Ty z lekkim sercem będziesz mogła kolejne dziecko rodzić.

Czasem podejmujemy decyzję o przebaczeniu, ale nasze emocje mówią: „Nie, to trudne, boli dalej, smuci lub złości.” Dobrze jest to nazwać. Pan Bóg jest najlepszym psychologiem: chętnie otuli i nasze emocje, jeśli powiemy Mu o nich.

Cała Księga Psalmów jest opowiadaniem Bogu o emocjach, cierpieniach, miotaniu się, wzlotach i upadkach.

Pomaga w wybaczeniu również zwyciężanie zła dobrem.

Położna rozzłościła, zawiodła Cię nacinając bez Twojej zgody krocze?

Pomódl się za nią.

„Kochajcie waszych nieprzyjaciół”– najlepszy przepis na uzdrowienie,

na to by być młodym sercem.

Ale też na to, by zmienić kogoś/coś od wewnątrz.

Jeśliby wszystkie kobiety po traumatycznych porodach, przeżyciach na porodówkach, położnictwie modliły się za tych lekarzy, położne,

nasze porodówki stałyby się oazami spokoju, ciepła i radości, wsparcia

-osoby te przemienione byłyby wewnętrznie i promieniowały pokojem.

Będąc na praktykach położniczych w szpitalu- widziałam wiele porodówek odremontowanych.

Piękne fotografie na ścianach, piękne wanny, czyste ściany, nowe łóżka etc.

I co z tego?

Gdy widziałam, że wiele pracujących tam osób ma serce zgorzkniałe,

smutne,

niedoceniające.

Przebaczając, modląc się za swoich wrogów, mamy szansę zmienić ich

OD WEWNĄTRZ.

Głębiej.

Mocniej.

A przede wszystkim otworzyć się na to, co

NAJPIĘKNIEJSZE W NAS samych.



Czego potrzebuje noworodek?

Masaż chustami jest bardzo relaksujący

Na zdjęciu 22-letnia młoda osóbka, a w tytule: noworodek.

Czy coś tu się nie zgadza?

Wszystko się zgadza, zaraz wyjaśnię dlaczego takiego połączenia dokonałam.

Jak zapracować na problemy integracji sensorycznej u swojego dziecka:

  • Nie owijać go przez pierwsze 3 miesiące po urodzeniu.
  • Nie nosić, bo jeszcze się przyzwyczai do noszenia.
  • Nie karmić piersią, bo co sobie będzie z Ciebie smoczek robił.
  • Nie masować, bo się rozbestwi.
  • Nie brać za dużo na ręce, bo będzie rozpieszczone.
  • Uczyć jak najwcześniej obywać się bez rodziców, spać samodzielnie w łóżeczku.

Taki przepis, który wielu rodziców stosuje. Dzięki niemu wiele dzieci w późniejszym okresie ma wiele zaburzeń integracji sensorycznej, ma wiele problemów z czytaniem, pisaniem, nauką bądź nawiązywaniem relacji społecznych.

Przyjrzyjmy się więc temu zjawisku z drugiej strony, tej bardziej pozytywnej:

  • Kiedy owijamy dziecko po urodzeniu, zapewniamy mu nie tylko komfort cieplny, ale właściwie rozwijamy także zmysł propriocepcji czyli czucia głębokiego- dzięki temu w przyszłości nie powinno cierpieć na różne nadwrażliwości;
  • Kiedy nosimy dziecko, trenujemy z dzieckiem zmysł równowagi, który początkowo bardzo intensywnie się rozwija- dlatego dzieci uwielbiają kołysanie, bujanie, a później łatwiej im poczuć z jakim nachyleniem muszą trzymać ołówek, żeby on pisał, jak poruszyć nogą, aby ona właściwie kopnęła piłkę; jak utrzymywać równowagę, żeby chodzić i się nie przewracać;
  • Kiedy karmimy piersią, dzielimy się swoją odpornością, ale też dajemy dziecku stopniowo poznawać smaki, którymi same się napawamy; dzięki temu zapobiegamy nadwrażliwościom pokarmowym, alergiom; różne pozycje przy karmieniu, kontakt wzrokowy, emocjonalny, przytulenie, ciepło, które zapewnia karmienie piersią to także baza dla rozwoju społecznego dla dziecka;
  • Masażyki– zabawy, masaż Shantala, dotyk to dla dziecka wspaniały bodziec do rozwoju – dzięki poznaniu własnego ciała łatwiej później zrozumieć, dlaczego druga osoba może nie życzyć sobie zgniatania na przywitanie ręki, ale chętnie przyjmie zwykły uścisk dłoni;
  • Kiedy niemowlę śpi z rodzicami w łóżku, uczy się, że może szybko liczyć na ich pomoc, że nie trzeba budować murów w relacji z innymi, a przytulenie, bycie w kontakcie może być wyrazem miłości; mając rodziców pod ręką, uczy się, że nie trzeba krzyczeć, żeby być wysłuchanym, wystarczy poszukać, rozejrzeć się za tą drugą osobą.

Na wyżej zamieszczonym zdjęciu masaż otulający dorosłej osoby.

Jeszcze nie spotkałam kobiety, która nie miałaby błogiego wyrazu twarzy podczas otulania. To trochę tak jak podczas owijania noworodka- pomaga to noworodkom w zachowaniu spokoju: właściwy docisk. Przed urodzinami dziecko jest bardzo ciasno zwinięte. Po urodzeniu owijanie pozwala dziecku dalej cieszyć się komfortem dotykowym. Dzieci zawinięte odpowiednio mocno mniej płaczą, gdyż czują się zaopiekowane właściwie, dobodźcowane. Podczas otulania kobiety, matki czują narastający relaks, integrację swojego ciała. Relaksyna- hormon, który podczas ciąży i porodu otwiera ciało kobiety, rozluźnia jej stawy, więzadła. Po porodzie- otulanie zamyka i dobodźcowuje ciało matki do właściwej regeneracji, relaksuje po trudzie połogu.

Podczas wizyt po porodzie w domu matki uczymy właściwej pielęgnacji noworodka, właściwego noszenia. Jeśli rodzą się jakieś wątpliwości, chętnie odpowiadamy na pytania. Jeśli matka ma takie życzenie, możemy też wykonać otulanie poporodowe, co pomaga narodzić się też matce i „zamknąć” okres okołoporodowy, pogodzić się z nim, oswoić go.

Iza,

położna, doula, konsultant laktacyjny, psycholog tel.: 501-218-388



Kim jesteś?

Kim jesteś, matko? Kim jesteś, dziecko?

Świętej pamięci profesor Włodzimierz Fijałkowski, którego wykładu miałam możliwość słuchać, bardzo uwrażliwiał na dobór słów.

Słowa uczą myśleć

lub uczą bezmyślności.

Profesor zachęcał, by wybierać słowa niosące sens i prawdę, bo uczył MYŚLEĆ.

Jeśli myślisz o sobie jak o pacjentce w sytuacji porodu- to prawdopodobnie potrzebujesz szpitala, żeby czuć się bezpiecznie.

Jeśli myślisz o sobie jako o zdrowej osobie, której szpital może co najwyżej przeszkodzić w rodzeniu i fakty nie przeczą temu, prawdopodobnie jesteś w stanie urodzić w domu.

Jeśli Twoje dziecko jest zdrowe- nie jest i nie musi być pacjentem.

Nie potrzebuje szpitala.

Jeśli natomiast jest chore lub bardzo chore, to szpital może okazać się najlepszym miejscem do przyjścia na świat dla niego.

Fakty + Rozum = Dobry Wybór

Książki prof. Fijałkowskiego- klasyka o stanie błogosławionym, porodzie, płodności. Polecam! I wypożyczam podczas edukacji przedporodowej, na którą serdecznie zapraszam. Jeśli nie masz zbyt wiele czasu na edukację przedporodową, przygotowuję także dla Ciebie coś do samodzielnej edukacji.

Położna Iza, tel. 501-218-388 lub mail: fizula@gazeta.pl



Przedstawię Ci pewną profesję

Najstarszy zawód świata.

Mowa jest o nim już u początków Biblii.

Położne izraelskie Pua i Szifra nie zgadzają się na zabijanie dzieci.
Ale są sprytne.

Bo faraonowi nie wolno odmawiać. Więc mówią, że nie zdążają do porodów. Że izraelskie kobiety rodzą szybciej – zanim przybędzie położna.

A czy wiesz, jakie dziś uprawnienia mają położne?

Mówi o tym bardzo mądra ustawa zwana Ustawą o zawodzie pielęgniarki i położnej.

W życiu nie chciałoby mi się tak nudnej lektury czytać,

ale…

na studiach jednak byłam do tego zmuszona. I czytać, i słuchać wiele godzin o tej ustawie i innych dotyczących zawodu położnej.

A ponieważ lektura była i jest zastanawiająca, więc nie będę Was nią katować, ale podzielę się przemyśleniami.

Czy wiesz, że opieka położnej przysługuje w naszym kraju:

  • każdej kobiecie od poczęcia do śmierci;
  • każdemu mężczyźnie od poczęcia do 2 miesiąca od narodzin.

I położne środowiskowo- rodzinne pobierają pensję od każdej zapisanej do nich osoby wg w/w klucza.

Zacznę od podstaw.

Położna jest przede wszystkim specjalistką od fizjologii, więc:

  • może prowadzić edukację dotyczącą zdrowia prokreacyjnego, ale też zapobiegania różnym chorobom: nowotworowym, wenerycznym, ogólnoustrojowym itp.;
  • może stosować i zachęcać do stosowania profilaktyki zarówno u dzieci, dorosłych kobiet, jak i starszych;
  • może prowadzić ciążę fizjologiczną czyli niepowikłaną oraz w każdej ciąży prowadzić edukację;
  • może przyjmować poród fizjologiczny w szpitalu lub poza szpitalem, np. w domu rodzącej (a liczba rodzących w domu z roku na rok rośnie coraz bardziej, bo kobiety chcą godnie rodzić w atmosferze pokoju i dbałości o potrzeby swoje i dziecka oraz całej rodziny); w sytuacji nagłej może też przyjmować np. poród pośladkowy;
  • może wspierać w laktacji i opiece nad noworodkiem, niemowlęciem i dzieckiem (szczególnie dziewczynkami- bez limitu wiekowego).

Drugim elementem naszego zawodu jest diagnostyka i leczenie. Położna spędza wiele godzin nad książkami i na oddziałach: porodowym, położniczym, ginekologii, a także chorób wewnętrznych, psychiatrii, anestezjologii i intensywnej terapii, chirurgii, neonatologii i pediatrii. Położne jak i lekarze są zobowiązani do odbycia nauk z badań fizykalnych. Nasza mądra nauczycielka akademicka uczyła nas więc i wymagała, byśmy ćwiczyły na sobie nawzajem, a także na członkach naszych rodzin badanie przez: wywiad, dotyk, opukiwanie, osłuchiwanie, uruchamianie, wąchanie itd. Czy pamiętacie, żeby któryś z lekarzy ostatnio tak dokładnie was badał? Oprócz tego trzeba umieć zarówno podawać samodzielnie leki i wdrażać samodzielnie niezbędne leczenie, jak i wykonać zlecenie lekarskie.

Trzecim dużym elementem naszego zawodu jest rehabilitacja czyli usprawnianie, ćwiczenia bierne i czynne, masaże (np. Szantala), drenaż limfatyczny, elementy terapii. Rehabilitacja na różnych etapach: u małego dziecka, u dojrzewających dziewczynek, u kobiet spodziewających się dziecka i po porodzie, u starszych pań po operacjach (np. mastektomii), w sytuacji nietrzymania moczu itp.

Jeśli sądzisz, że w którejś z tych rzeczy mogłaby Ci pomóc Twoja położna- zapytaj ją.

Jeśli jeszcze nie masz położnej Ty (lub Twoja córka, mama, siostra, przyjaciółka), a uważasz, że potrzebujesz wsparcia w którejś z w/w dziedzin-

zadzwoń- usługi w Lublinie i okolicy: Iza tel. 501-218-388

lub napisz: fizula@gazeta.pl

Położną można wybierać niezależnie od lekarza i pielęgniarki, do których jesteś zapisany. Bezpłatnie można zmieniać położną 2 razy w roku.



Serdecznie zapraszam

Serdecznie zapraszam matki, ojców oraz osoby zainteresowane tematyką narodzin na spotkanie zatytułowane:

Kultura Rodzenia

czyli o przyjmowaniu i odbieraniu porodów, o rodzeniu w domu i szpitalu, o narodzinach dziecka i matki.
Spotkanie będzie miało charakter warsztatów, z możliwością rozmowy.

Odbędzie się 14 listopada 2022 roku w Bibliotece na Poziomie w Lublinie, przy ul. Sławin 20 w godzinach 16.00-18.00.

Wstęp wolny!

Planowane niespodzianki 🙂

Organizować je będzie wspaniała ekipa biblioteki z 2 położnymi domowymi z Domu Narodzin Świętej Rodziny czyli:

Pisząca tu: Iza, tel. 501-218-388

oraz współpracująca ze mną:

Agnieszka, tel. 513-144-831;

Serdecznie proszę o udostępnianie na FB, Insta i w innych miejscach.



Cd. rodzenia się łożyska

Ładne zdjęcie?

Czytając ostatnio książkę „Praktyka zawodowa” upewniłam się, że określony czas czekania na łożysko to limit podyktowany niecierpliwością, kolejnymi rodzącymi w kolejce porodowej, wyliczaniem przez mężczyzn – naukowców „niezbędnych” statystyk itd. Autorka tejże literatury naukowej stwierdza, że nie ma właściwie żadnych badań, które by potwierdzały to, że taki limit ma sens, jest mniej lub bardziej bezpieczny. Chociaż potem zaprzecza sobie samej pisząc, że nie można czekać dłużej niż 2 godziny.

A żaden poród nie jest statystyczny. Każdy jedyny i niepowtarzalny. Jak jedyne i niepowtarzalne jest rodzące się dziecko i jego matka na tym etapie swojego życia. Każdy jest dziełem sztuki, jeśli pozwoli mu się nim być. A czy dzieło sztuki można ograniczać ramkami typu: „Musi być jak statystyczna większość porodów!”?

Czego nauczyły mnie moje – niemoje cierpliwie czekające rodzące oraz doświadczenie pewnej mamy, której lekarz powiedział o jej łożysku, że „nie będzie badał odpadów medycznych” i wezwał policję do jej porodu?

  • że faza łożyskowa ma swoje prawa i swoje okresy;
  • że najpierw jest okres spoczynku tuż po porodzie, kiedy matka potrzebuje nabrać „oddechu”, zachwycić się swoim dzieckiem, a jej macica razem z nią odpocząć po ogromnym wysiłku; i w tym okresie i następnym bardzo ważnym prawem jest: „dziecko jak najsprawniej do matki”, „ręce precz od łożyska!”
  • kolejny niezmiernie ważny okres to faza skurczów macicy; przytulenie dziecka, karmienie piersią to nowa fala hormonu miłości- oksytocyny, która pomaga wznowić skurcze macicy, co owocuje odklejeniem się łożyska; pojawiają się wtedy objawy tego odklejenia: krwawienie, wysunięcie się pępowiny, zmiana kształtu brzucha; aż do tej pory obowiązuje zasada: „ręce precz od łożyska!”; ten okres samych skurczów macicy jest ważny, by naczynia krwionośne matki „zamykały się” po miejscu łożyskowym; ponieważ w tym miejscu położyskowym otwartych jest około 100 tętniczek ślimakowych, każdy skurcz jest na wagę złota; na szczęście nie bez powodu w stanie błogosławionym zwiększona jest też nasza krzepliwość krwi oraz ilość tejże krwi (i to AŻ o 45%)- także utrata jej nawet do 400-500 ml jest w granicach fizjologii; powstrzymywanie się w tym okresie od naciskania na macicę, ciągnięcia za pępowinę zabezpiecza matkę przed krwotokiem, przed pozostawieniem w jamie macicy fragmentu łożyska czy błon płodowych;
  • ostatnim, ale też ważnym etapem jest pojawienie się znów fazy partych skurczów; niekiedy potrafi być ona bardzo krótka i niemal niezauważalna, innym razem może być potrzeba zaczekania na nią; jeśli konkretna matka ma przeponę bardziej zmęczoną, to ten okres może potrwać dłużej niż wyznaczony „X” czasu czyli limity położnicze wyznaczają; i nakazywanie matce parcia jest psu na budę- niepotrzebnie męczy matkę, obniża jej mięśnie dna miednicy; tak samo jak nie należy przeć, kiedy nie ma się skurczów partych podczas rodzenia się dziecka, tak samo nie ma większego sensu parcie, kiedy nie ma skurczów partych podczas okresu łożyskowego;
  • podczas tego okresu trzeciego rodzi się nie tylko łożysko, ale też błony płodowe; ważne jest też, aby za błony płodowe również nie ciągnąć, aby ich fragmentu nie oderwać, nie pozostawić w macicy; takie oderwanie potrafi wydłużyć nawet dwukrotnie okres krwawienia w połogu- znam takie niepojedyncze przypadki;
  • prawidłowe urodzenie się łożyska ma znaczenie nie tylko dla zdrowia i życia matki, ale i dla dziecka: dopóki w macicy jest choćby fragment łożyska, to wydzielane są przez nie hormony ciążowe, które kierują matkę na tryb pracy ciążowy i utrudniają przestawienie się na tryb laktacyjny– może to zaowocować rzeczywistym niedoborem pokarmu matki dla dziecka; dlatego po wydostaniu się już łożyska na zewnątrz położne zwykły sprawdzać przez zanurzenie swoich palców w brzuchu położnicy czy macica się dobrze obkurczyła, na jakiej wysokości się znajduje; a później przychodząc na patronaż zwykły dopytywać, czy krew połogowa ma normalny zapach i znów sprawdzać tzw. wysokość dna macicy;
  • na żadnym etapie porodu, po porodzie niedobrą rzeczą jest straszenie matki; matka przestraszona to matka, której zahamowaliśmy wydzielanie oksytocynki czyli narażona na większe lub niespodziewane krwawienie.

To więź i miłość, która jest cierpliwa jest kluczem:



Połączenie

Łożysko- po łacinie Placenta czyli placek 🙂

Tu na zdjęciu strona dziecięca łożyska tzw. płodowa, którą może sobie dotykać dziecko pływając w wodach płodowych. Widać na niej naczynia krwionośne. Pod spodem schowana strona matczyna przylegająca przed narodzinami do macicy- to z miejsca po niej macica „płacze” krwawymi łzami. I tą właśnie stronę ogląda położna dokładnie.

Człowiek nie składa się tylko z ciała. Gdyby tak było, byłoby prościej. Czasem matka nie może się pogodzić z tą rozłąką z dzieckiem, z tym okresem, kiedy byli wciąż razem, więc łożysko uparcie tkwi wewnątrz niej. Jakby przedłużało ten wspólny czas i tę więź dalej podtrzymywało.

A przecież życie dalej się toczy.

I więź matki i dziecka domaga się dorastania.

Już nie łożyskowa więź wewnętrzna, a więź mleczna. I to właśnie przystawianie do piersi dziecka wspiera odklejenie się łożyska i jego narodziny. Dziecko ssąc dopomaga matce wyrzec się poprzedniego okresu. Patrząc jej w oczy i tuląc się szuka tej więzi bardziej świadomej: już nie da się go nie zauważyć, mówić, że jest „przyszłą matką”, nie brać pod uwagę jego potrzeb.

Co może pomóc matce w urodzeniu łożyska, w wyrzeczeniu się tego narządu utrzymującego więź:

-przystawienie dziecka do piersi- najbardziej!

-zatroszczenie się o matkę i jej potrzeby to więcej oksytocyny, więcej dbałości o tu i teraz, i siły, by pójść naprzód w rozwoju;

-pomasowanie matce stóp (fundamentu jej ciała), ramion, karku- zdjęcie z niej ciężaru;

-pionizacja matki lub przeciwnie odpoczynek w łóżku;

-położenie się na brzuchu- matka w ten sposób odprowadza macicę na właściwe miejsce- to zwłaszcza się sprawdza przy zbyt luźnych powłokach brzusznych; odprowadzić/podnieść na właściwe miejsce może też chusta Rebozo;

-oddanie moczu, żeby pełny pęcherz nie „przetrzymywał”, nie utrudniał wyjścia łożysku;

-czas- dawniej tego czasu dawano więcej, obecnie w medycynie się go skraca; ale matczyne dusze i ciała nic o tym nie wiedzą- dalej potrzebują cierpliwej miłości, zrozumienia tego przekształcenia, które potrzebuje czasu; czas to miłość;

-naskurczowo działające: olejek z szałwi muszkatołowej, napar z imbiru;

-i oczywiście wsparcie medyczne: dożylnie lub domięśniowo podana oxytocyna.

Bo płakać z radości i ulgi można też po urodzeniu łożyska 🙂

Pewna doula, która mówi o sobie, że nie jest doulą opowiadała mi o porodzie łożyska, który trwał oho-ho i jeszcze dłużej- nie zdradzę tu szczegółów, opowiadała mi o sensie tego czekania. O zrozumieniu procesu, który sięga ciała i duszy matki.



Do podzielenia

Człowiek, który potrzebuje przytulenia 24 godziny na dobę

Będąc po Międzynarodowej Konferencji Położnych wracamy pełne entuzjazmu i refleksji.

Pierwszym trzem osobom, które zapiszą się do nas na edukację przedporodową będziemy mogły więc podarować niespodzianki, które przywiozłyśmy z konferencji. (Upomnijcie się i przypomnijcie, proszę!)

Wszystkim natomiast nasze przemyślenia, wiedzę, radość towarzyszenia wam w macierzyństwie.

Trochę pokonferencyjnych olśnień, przypomnień, uwag.

Czy wiecie, że:

  • zanim test ciążowy może pokazać 2 kreseczki czyli wykryć gonadotropinę kosmówkową- hormon ciążowy, mózg matki się zmienia i przeorganizowuje; i co więcej- można to wykryć robiąc rezonans magnetyczny; nie piszę tego oczywiście po to, żeby zachęcać do wykonywania rezonansu, a jedynie, żeby pobudzić do myślenia, jak bardzo wcześnie nasze ciało (dusza też oczywiście!) „zauważa” obecność dziecka, przygotowuje się do spotkania z nim;
  • wizyty u dobrej fizjoterapeutki uroginekologicznej w 1 trymestrze ciąży potrafi na tyle odblokować stawy, mięśnie, nerwy- cały organizm, że może to skutkować łatwiejszym, krótszym porodem;
  • można spokojnie używać mięśni brzucha w stanie błogosławionym- ich napinanie jest wręcz bardzo korzystne, gdyż obejmujemy nimi dziecko, a w czasie porodu umiejętność używania ich wydatnie ułatwia nam poród;
  • nie musimy przechodzić do porządku dziennego nad wielu dolegliwościami ciążowymi; techniki osteopatyczne skutecznie potrafią im zapobiegać bądź minimalizować; refluks bowiem może świadczyć o nieprawidłowo działającej przeponie; praca z dobrym fizjoterapeutą może natomiast usprawnić działanie przepony; natomiast ból w pachwinach również warto załagodzić, aby zmniejszyć napięcie w trzonie macicy;
  • poród z położenia pośladkowego nie jest specjalnie bardziej niebezpieczny dla dziecka niż z główkowego, ryzyko to jest tylko nieznacznie większe dla dziecka; szacowane liczne badania międzynarodowe ukazują jedynie niewielkie zwiększenie ryzyka dla dziecka; cesarskie cięcie niesie natomiast dla matki ryzyka o wiele częstsze; w badaniach tych nie szacuje się dalekosiężnych ryzyk, a te w przypadku i matki, i dziecka są po zabiegu operacyjnym poważniejsze;
  • wydawanie dźwięków pomaga w rodzeniu- tłocznia brzuszna się wówczas napina, a dno macicy rozluźnia.

Na koniec konferencji usłyszałyśmy jeszcze, jak się rodzi m.in. w Tanzanii, Sudanie Południowym, Birmie. Wisienka na torcie.

I jeszcze parę cytatów (może nie zawsze dosłownych, ale tak jak udało mi się zapisać), które może pozwolą poczuć „smaczek”, czym była ta konferencja:

  • „W porodzie nie chodzi tylko o wydanie dziecka na świat, ale też o proces stawania się matką„.
  • „Ochrona krocza zaczyna się od o wiele głębszych warstw niż tylko mięśnie krocza”;
  • „Jak się nauczy prawidłowo załatwiać (czyli ze stołeczkiem pod nogami, bez parcia, za to z rozluźnieniem), to się nauczy prawidłowo rodzić”;
  • „Królowa Elżbieta najmłodsze dzieci rodziła w domu. Czy rodziłaby, gdyby to było niebezpieczne? Położna była jedyną osobą, która ją dotykała.”
  • „Poród naturalny nie jest wydarzeniem medycznym”.

Chcecie usłyszeć/przeczytać więcej?

Odzywajcie się:

Iza, położna domowa, Lublin: proszę dzwonić na: 81/50-20-555 lub pisać na: fizula@gazeta.pl

ew. Agnieszka 531-144-831



Im trudniej…

Są takie porody po których człowiek uczy się siebie, uczy się rodzącej, uczy się funkcjonowania rodziny, uczy się od nowa porodu i jego fenomenu.

Czasami ktoś mnie pyta, czy warto, żeby były dzieci lub inne osoby podczas porodu w domu obecne.

Odpowiedź jest złożona, bo różne są okoliczności, różne są dzieci. Jeśli cały poród odbywa się wyłącznie w nocy, a dzieci noc przesypiają, to po cóżby je budzić. Szkoda dzieci.

Są np. takie dzieci, które umieją być z drugą osobą nie ambarasując jej swoimi potrzebami. Pamiętam pewną dwuletnią młodą osóbkę, która podczas porodu swej mamy przychodziła do swojej mamy biorącej porodową kąpiel, kąpała swoją lalkę, nuciła sobie piosenki i czasem wychodziła. Była obecna, ale nie domagała się jej uwagi, zaspokajania swoich potrzeb czy zachcianek. Nie niecierpliwiła się. Nie dopytywała się, kiedy wreszcie się urodzi. Była obecna, była dobra, była spokojna. Ale takich dzieci jest znacząca mniejszość.

Większość jest domagająca się zaspokojenia swoich potrzeb najlepiej tu i teraz, najchętniej przez mamę, domagających się zwracania na siebie uwagi. A jeśli nie ma tego, to w zamian jest niecierpliwość, złość itp.

A nieprzyjemne emocje: niecierpliwość, złość, gniew, niepokój wysysają z rodzącej energię, dynamizm rodzenia. Bo zamiast skupić się na płynięciu wraz z falami porodowymi naprzeciw dziecka, musi zmagać się z czyimiś problemami. Poród jest tak pochłaniającą rzeczywistością, że matka nie może się rozdrabniać. Podczas jednego z porodów, w których miałam zaszczyt uczestniczyć padło pytanie o starsze dziecko. Moja odpowiedź mogła być tylko jedna: „Tamto starsze dziecko już urodziłaś. Teraz potrzebuje ciebie to, które rodzisz.” Nie możemy być ZA dobre dla wszystkich, bo nie będziemy wystarczająco dobre dla tych, którzy nas naprawdę potrzebują. Całego zaangażowania w poród potrzebuje od matki rodzące się dziecko. To matka potrzebuje być odbarczana, odciążana w porodzie, aby unieść trud rodzenia. Nie można na tym etapie dodawać jej „garbów”, żeby udźwignęła sam poród.