Stawianie czoła chorobom

Jak to się zmienia człowiekowi percepcja wraz z kolejnym dzieckiem. Rodzicielskie dorastanie.

I dziecko- człowiek leci z wywieszonym językiem do lekarza z katarem i z drugim kichnięciem;

II dziecko- człowiek zwany rodzicem już nie chodzi do lekarza z katarem, ale każde kichnięcie i kaszlnięcie przyprawia o palpitację serca, więc lekarze dalej mają pełne ręce roboty;

III dziecko- w zasadzie kichanie i kaszel to nie powód, żeby zawracać głowę lekarzowi, ale jak dziecko ma gorączkę, to jednak gna się pokazać delikwenta służbie medycznej;

IV dziecko- w zasadzie kiedy dziecko ma gorączkę, to szkoda go wyciągać z łóżka, a z resztą jest jeszcze na tym świecie herbata z lipy; listę leków, jakie stosuje lekarz Twojego dziecka znasz na pamięć, więc w zasadzie można pójść od razu do apteki;

V dziecko- „Mamusiu, a kto to są lekarze?”

VI dziecko- ???

 

😉 To było z przymrużeniem oka- jakby ktoś nie zauważył. Jest coś jednak na rzeczy, nieprawdaż? Ja też byłam u lekarza z moim pierwszym dzieckiem, kiedy miało katar. Teraz bym oczywiście tego nie zrobiła, bo pomyślałabym sobie, że pójdę z katarem, a przyjdę z ospą lub czymś gorszym.

Wydaje mi się jednak, że warto, byśmy doceniły u siebie tę wrażliwość (gdy to nasze pierwsze dziecko) i to doświadczenie, gdy piąte oraz zachowały wrażliwość przy piątym, a rozsądek przy pierwszym.



Kocham Cię życie

Do czego prowadzi brak szacunku do życia:

  • najmłodszych, od poczęcia,
  • najstarszych u schyłku życia,
  • chorych?

Między innymi do tego:

Eutanazja młodej dziewczyny z depresją

Tej spirali nienawiści, pogardy do życia ludzkiego nie widać końca, dlatego tak bardzo trzeba na nowo zachwycić się życiem jako darem Boga, by bronić go z całych sił.

Włączmy się w modlitwę za tę Laurę z Belgii. Może koronką do Miłosierdzia Bożego- tą zwycięską modlitwą.



Z błyskiem w oku

Jan Kochanowski pisał we fraszce „Na młodość”:

 „Jakoby też rok bez wiosny mieć chcieli,

Którzy chcą, żeby młodzi nie szaleli.”

Łatwo powiedzieć.

Trudniej znieść.

Szaleństwo niemowlęcia, które mając kolkę doprowadza do szaleństwa rodzica.

Szaleństwo dziecka w wieku poniemowlęcym, które nie panuje nad swoimi emocjami i jeszcze długo nie będzie panować (Wam się zawsze udaje? Mi nie).

Szaleństwo przedszkolaka, którego wyobraźnia nie zna granic i który w pewnym wieku zaczyna się uważać za nieomylnego.

Szaleństwo dzieci w wieku szkolnym, gdzie moje „ja” staje się pępkiem świata.

Szaleństwo nastolatka buntującego się na zapas.

I jak tu nie oszaleć 😉

Przytulić się do Miłości, która wszystko przetrzyma.



Czas

Dużo czasu spędzamy z naszymi dziećmi będąc matkami.

To daje nam poznać: Kim jestem jako człowiek? Kim jestem jako matka?

Czasem trudno to wytrzymać. Łatwiej uciec. Różnie uciekamy. Czasem do pracy, czasem do sprzątania. Czasem do jedzenia albo jeszcze w inną „branżę”.

Veritas temporis filia. (tzn. Prawda jest córką czasu) Czas klaruje i objawia sekrety ludzkiego serca i stałość ludzkich pragnień.”-  „Ignacy Loyola. Sam i na piechotę” Jose Ignacio, Tellechea Idigoras

Po co karmimy piersią? Żeby nam było przyjemnie? Żeby się sprawdzić? Żeby się podobać sobie lub innym? A gdzie jest w tym wszystkim to konkretne dziecko, które tak bardzo na nas liczy?

Po co kończymy karmienie?

Po co rodzimy dzieci?

Czasem, żeby dojść do Światła i sensu, trzeba przejść przez ciemność, kiedy nic nie wydaje się oczywiste.



Sursum corda tzn. w górę serca

Pewien młody zakonnik przeżywał kryzys. Przez dłuższy czas kazano mu palić w piecu, czego szczerze nie cierpiał. Mówił sobie: „Czy po to poszedłem do zakonu, by palić w piecu?!”

Któregoś razu miał możliwość rozmowy  z odwiedzającym ks. Karolem Wojtyłą i zwierzył mu się z tego: Że nie ma sił na to palenie w piecu. Że nie widzi sensu, by to robić. Co w związku z tym powinien uczynić?

Otrzymał następującą odpowiedź: Rób to, co robisz, ale wkładaj w to serce.

Kiedy czytam czasem forum mam karmiących piersią czy sama przeżywam kryzysy, nie chce mi się karmić, to myślę sobie, że to i dla mnie, i dla wielu z matek stosowna rada:

„Rób to, co robisz, ale wkładaj w to serce”.

Cierpliwie kontynuować karmienie piersią tak, by móc w zgodzie z dzieckiem i spokoju je zakończyć. Nie da się cierpliwie kontynuować nie wkładając w to serca.

To serce mi się przypomina, bo czerwiec to miesiąc, kiedy Pan Jezus przypomina, że On sam ma dla nas Serce cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, hojne dla wszystkich wołających Go.



Rosnąc

08virgoDzieci tak szybko rosną 🙂

Karmienie piersią z wielką uwagą i czułością.

Piękna rzeźba, prawda?



Z miasta na wieś

1 rok po przeprowadzce na wieś: Czego te dzieci na wsi nie wkładają czapek? Moje w czapki muszą się ubierać przed zimnem, przed słońcem, przed wiatrem itd. W uszka nawieje, w główkę zaświeci i choróbstwo gotowe!

2 rok: Czego te dzieci sąsiadów bez kurtek?

3 rok: Czego te moje dzieci też nie chcą nakładać czapek?

4 rok: Może jednak nie rozchorują się bez czapek tak od razu?

5 rok: Może wystarczy sweter zamiast kurtki?

6 rok: Na pewno nałożą czapkę, jak będą potrzebować.

7 rok: Nie nakładaj, dziecko, czapki!- po co ci ona?

8 rok: Czego ci goście nakładają dzieciom czapki? Jeszcze się przegrzeją biedaczki!

Pół żartem- pół serio, ale człowiek się zmienia, gdy przestaje być mieszczuchem, a jeszcze szybciej bakcyla zmiany łykają młodzi ludzikowie.



Przypadkowy dialog Pirata Rabarbara (w wydaniu 5-klasisty)

Znacie bajki o piracie Rabarbarze? Pewien 5-klasista dopisał inną jeszcze przygodę tego zacnego jegomościa:

-Witaj, Rabarbarze!- rzekł Daniel.

-Witaj, Danielu!- odpowiedział pirat.

-Jak tam interesy?

-Z interesami wszystko dobrze.- odparł Rabarbar.

Wydawało się, że po tak spokojnym początku koniec będzie równie nudny. Rabarbar nie przewidział jednak, że Daniel schował w etui na okulary obustronny miecz.

-Ha, Rabarbarku, tu cię mam!- rzekł przykładając ostrze do pleców pirata.

-Ale czemu od razu tak po piracku ze mną postępujesz? Ja jestem przykładem łagodnego i pokojowo nastawionego pirata. Rabarbar zaczął ostrzyć swój język, bo nie mógł ostrzyć klingi unieruchomiony przez Daniela.

-Nie wypuszczę cię póki nie nauczysz mnie armatnich deklinacji, jesteś w mojej niewoli.- postawił jasno warunki.

-Aaaaa!- jęknął pirat- Litości!

-Do armaty, piracie, jeśli ci życie miłe!

-Już dobrze, dobrze- chciał go udobruchać- Mianuję cię na pomocnika pirackiego. Mianownik- kto? Daniel. Co? Cel, pal!- zaczął szkolenie Rabarbar- nie możesz strzelać w mój Dopełniacz! Kogo nie ustrzelić? Oczywiście mojej Barbary. Czego, pytasz pod nosem, mojego szkunera kochanego. Teraz Celownik nastawiasz. Komu i czemu się przyglądamy? Octowi paskudnemu i jego Kaczemu Kuprowi.

Tu Daniel się bardzo zamyślił i w bezruchu zamarł.

-O, nie! – krzyknął pirat- nie włączaj Biernika, a ze mnie nie rób starego piernika. Kogo? Co masz upolować?Nochal Octa i jego skrzynie. Narzędnika mi tu szybko wołaj! Z kim mamy się sprzymierzyć? Z krokodylem szczerbatym. Z czym? Jego pieskiem kudłatym. Miejsce to będzie zwać się Rabarbarowo na cześć pogromcy przypadków. Miejscownik: O kim będą śpiewać na wieki? O Rabarbarze i jego zwycięskiej akcji. Wołacz mi się włącza: Danielu, o mój serdeczny przyjacielu, nie więź mnie już więcej dłużej! Wystrzelmy przypadkiem z armaty. I w ten oto sposób Daniel z Rabarbarem wystrzelili prosto w brzuch kapitana Octa: Mianownik, Dopełniacz, Celownik, Biernik, Narzędnik, Miejscownik, Wołacz. A z jego trzewi rozległy się jęki konania:

-Kto, co, kogo, czego, komu, czemu, kogo, co, z kim, z czym, o kim, o czym, ooooo!  Już po mnie, zginąłem marnie dostawszy przypadkiem.

-O, nie- krzyknął zawadiacko Rabarbar- to nie jeden przypadek, a cały ich stosik. Dzięki temu oto mojemu przyjacielowi Danielowi, skończyłem z tobą, Occie, nasze deklinacje cię doścignęły i w  brzucho soczyście walnęły.

—————-

To efekt mojej zabawy wspólnej z 5-klasistą. Takie coś napisał 11- letni młodzieniec przypadkiem potykając się o deklinacje. Takie tam historie z edukacji domowej. Ciągła radosna twórczość.



Wyjątkowo małe króliczątka miniaturowe

Niespodzianka!

Jak to możliwe, że królica 3 tygodnie po okoceniu się rodzi nowy miot, choć nie miała dostępu do samca?

Otóż okazuje się, że zajęczaki miewają dwie macice 🙂

Także te „wielkie” 3-tygdniowe króliczęta chętnie oddamy w dobre ręce (kto jest chętny?- na terenie Lublina i okolic możemy dowieźć), a póki co zostawimy sobie te dzisiaj wyklute.

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie trafił nam się okaz z 3 macicami 😉

 



Gdy Bóg na nas liczy, idźmy za Jego głosem…

„Kiedy bronimy prawa do życia, czynimy to także po to, aby od poczęcia do naturalnego kresu było ono życiem godnym, które nie zna plag głodu i nędzy, przemocy i prześladowania”. Pisze o tym Ojciec Święty w liście do kard. Petera Turksona, przewodniczącego Papieskiej Rady „Iustitia et Pax”. (..) Franciszek zwraca uwagę, że kobiety wciąż padają ofiarą różnego rodzaju dyskryminacji. W świecie rozwiniętym dotyczy to kwestii zatrudnienia i wynagrodzeń, ale także doświadczanej często przemocy. W jeszcze gorszej sytuacji są kobiety w krajach rozwijających się, gdzie dosłownie na ich barkach spoczywa codzienne przetrwanie rodzin, a z drugiej strony padają one ofiarą przymusu, czy wręcz odmawia się im możliwości przyjścia na świat tylko ze względu na ich płeć. Dlatego zdaniem Papieża Kościół powinien usilnie zabiegać o obecność „etyki życia” w etyce społecznej, opowiadając się po stronie godności każdej osoby.

Ważną rolę ma tu do odegrania właśnie „geniusz kobiecy” z jego wrażliwością na ludzkie potrzeby. Franciszek zachęca zatem uczestniczki konferencji do „ukazania niezliczonych darów, w jakie Bóg wyposażył kobietę dla krzewienia wrażliwości, zrozumienia i dialogu w uśmierzaniu wielkich i małych konfliktów, w opatrywaniu zranień, troszczeniu się o życie na każdym szczeblu społecznym oraz w ucieleśnianiu miłosierdzia i czułości dla pojednania i jedności naszego świata”.