|
|
|
26 marzec
Bardzo cenne są dla mnie rozmowy na spotkaniu grupy wsparcia. Pobudzają do dalszych rozważań wychodzących poza same spotkania, zawsze czegoś mnie uczą.
Kobiety często po porodzie czują się zagubione pomiędzy dziesiątkami rad, które do nich płyną, nierzadko sprzecznych. Na samym oddziale położnictwa każda kolejna osoba personelu medycznego potrafi udzielić innej rady co do karmienia piersią. Stąd najlepiej, gdy przychodzimy tam z ugruntowaną wiedzą w tej dziedzinie, jednak nawet teoretyczna bogata wiedza okazuje się niejednokrotnie niewystarczająca, gdy w grę wchodzą silne emocje, trudy, bolesność.
Dlatego tak ważne, by mieć dobre wsparcie w karmieniu po porodzie. Zadaniem douli jest nie tylko przygotowywać do porodu i wspierać podczas cudu narodzin, ale również wspierać w pierwszych dniach po narodzinach. Doula nie może i nie powinna robić czegoś za kobietę, ale pomagać jej, żeby ta poczuła się silniejsza i kompetentniejsza w swoim macierzyństwie.
Polecam Wam przygotowujące się mamy rodzące nie tylko doulę jako pomoc w porodzie, ale przede wszystkim jako wsparcie w pierwszych dniach po porodzie.
25 marzec
Czyż nie rozczulający widok:
przytulenie
Kocica przygarnia swoje niespokojnie ruszające się kocię, a ono przytulone uspokaja się. Tak właśnie jest: kocica jest zazwyczaj bardzo dobrą matką. Obserwowałam naszą kotkę, jak opiekowała się dwoma miotami kociąt. Początkowo poświęcała ona bardzo dużo czasu na karmienie, opiekę nad kociętami.
O ileż bardziej i czulej Pan Bóg przygarnia każde z tych maleństw, które się poczynają w łonach swych ludzkich matek. Skoro każde z nich widział w swoim odwiecznym planie i przewidział z miłości i dla miłości.
Jak zwykle dzielę się takimi oczywistościami. A jednak nieoczywistymi.
25 marzec
Skurcz – przerwa – skurcz – przerwa…
Takim tokiem płynie poród: trybem pracy i odpoczynku między skurczami czyli czasem pracy. Żeby ta praca była skuteczna, odpoczynek musi być wystarczający, głęboki, odprężający.
Znamy tę zależność z doświadczenia codziennego życia: jeśli nie odpoczniemy właściwie, praca jest bardziej wyczerpująca, mniej zadowalająca, bardziej nużąca. Dlaczego nie miałoby być tak również podczas porodu? Zwłaszcza że Pan Bóg (dla niektórych: natura) tak właśnie zaplanował poród jako naprzemienny ciąg pracy i wypoczynku.
Czasami dlatego tak trudno rodzi się w szpitalu: nie każdy umie w danych warunkach odprężyć się. Czasami i we własnym domu rodząc trudno odpocząć, gdy tak jest się przejętym myślami o porodzie, tak podekscytowanym nowym spotkaniem z dzieckiem, że ani się myśli odpoczywać. Wszystko się robi, żeby tylko urodzić oprócz pozwalania sobie na wytchnienie. Konsekwencje niekiedy bywają takie, że brakuje sił na finiszu.
Podawana w kroplówce sztuczna oksytocyna podawana ciągle sprawia, że odpoczynek staje się niemożliwy: skurcze często się zlewają w jeden nieprzerwany skurcz. Gubi się to, co daje naturalny poród: czas na wytchnienie, złapanie rytmu, poddanie się unoszącym nas coraz większym falom.
Poród to dobry czas na modlitwę: właśnie modlitwę w rytmie pracy i odpoczynku. Czasami jest to modlitwa lamentacji, gniewu, czasem uwielbienia, ale Pan Bóg przyjmuje i nasze jęki, i krzyki, i każdą inną pokorną modlitwę.
Pan Bóg daje dziecko, Pan Bóg daje też poród. Dopuszcza też, że ten poród jest taki lub inny.
24 marzec
Jak w tytule 22-29 marca ktoś ogłosił tygodniem douli (czyt. duli).
I bardzo dobrze. Bo z mężem rodzi się dobrze (nie zawsze), ale z doulą i mężem jeszcze lepiej. Przetestowane na własnej skórze.
Dopiero od niedawna wykreowano modę na rodzenie z mężem, co ma z pewnością więcej plusów niż minusów, jednak przez wieki w większości kobiety rodziły z innymi wspierającymi, pomocnymi, doświadczonymi kobietami- nie tylko z samymi akuszerkami.
Mąż podczas porodu, zwłaszcza gdy jest to jego pierwsze dziecko, może być tak samo wylękniony, potrzebujący wsparcia jak sama rodząca. Doula w takiej sytuacji wspiera parę rodzącą. Nawet jeśli mąż ma wiedzę teoretyczną na temat porodu, praktyka może go całkowicie zaskoczyć, przerosnąć.
Choćby samo zetknięcie z izbą przyjęć sprawia, że wielu kobietom ustają skurcze porodowe. Doula może więc dyskretnie doradzić poszukanie intymnego miejsca i delikatne pieszczoty, pocałunki, które potrafią rozluźnić na tyle matkę rodzącą, że znów otworzy się na dar rodzenia.
Zadania douli nie mają nic wspólnego z zadaniami medycznymi położnej. Okazuje się jednak, że samo wspieranie fizyczne, psychiczne i duchowe sprawia, że więcej porodów ma szansę zakończyć się fizjologicznie czyli zdrowo.
22 marzec
Monika, kochająca bez wątpienia mama, stwierdziła, że miała wyrzuty sumienia po przeczytaniu mojego blogu, że zamiast kochać swoich dzieci tylko wymaga i wymaga od nich.
Zdziwiłam się szczerze temu, bo widzę w jej postawie akurat świetne połączenie miłości i wymagań. Owszem miłość jest pierwsza, ale właśnie w nią wpisane są wymagania, co więcej z miłości one wynikają, wypływają. Co więcej wielka miłość stawia duże wymagania. Gdy bardzo kochamy swoje dzieci, mamy też prawo wiele od nich oczekiwać, wymagać.
Na początku, gdy dziecko jest małe, tych wymagań nie ma wcale- bezradność i słabość dziecka akceptujemy dając mu tym samym wzrastać. Jednak w miarę wzrostu pojawiają się pierwsze wymagania najpierw w formie zabawy, konsekwencji.
Już dzieci w wieku przedszkolnym świetnie sobie potrafią radzić z pierwszymi wymaganiami w formie obowiązku. Podlanie kwiatka, nakarmienie zwierzaka, pozbieranie zabawek- gdy jest wsparcie rodzica to nie jest to zwykle ponad możliwości dziecka.
Łatwiej dziecku sprostać tym obowiązkom, gdy rodzic przekazuje jasno swoje oczekiwania. Przedszkolak potrzebuje wypowiadania bardzo konkretnych oczekiwań:
- ta lalka w fioletowej sukience, niebieski samochodzik, gra o kaczuszce powinny znaleźć się na tej półce;
- szczoteczkę do zębów wkłada się do tego kubeczka itd, itp.
Niektórzy rodzice są po prostu świetni w wyrażaniu takich zadań, gdyż sami służą świetnym przykładem. „Verba docent, exempla trahunt”– głosi łacińskie przysłowie czyli słowa uczą, przykłady pociągają.
Jakim przykładem jest dla mnie Zbawiciel wybierając dla siebie samego krzyż, to co trudne, bolesne, wymagające?
22 marzec
Ostatnio poznałam ciekawe strony, interesujące miejsca i postanowiłam podzielić się nimi z Wami, zwłaszcza gdyby ktoś chciał odwiedzić Lublin albo zamieszkiwał go:
- tudzieci;
- mabookta– dla moli książkowych i ich dzieci, generalnie przyjazne miejsce na miłe spotkanie rodziców z dziećmi małymi i dużymi, sprzyjające prawidłowemu rozwojowi przyszłych moli książkowych.
18 marzec
Zastoje,zapalenia piersi, ciągłe kłopoty z karmieniem piersią. Zniechęcenie, zmęczenie. No i 3 miesiące w szlafroku od porodu. Cały czas w domu.
To nie jest zwyczajne, powiedziałabym wręcz, nie jest normalne. Gdyż karmienie jest taką częścią życia, która potrafi się świetnie wkomponować z życie rodziny i nie musi zawracać głowy. Bo czyż jedzenie nie jest zwyczajną czynnością dla człowieka? Tym bardziej dla tak młodego jak niemowlę, małe dziecko, które ma maleńki jak własna piąstka żołądeczek.
Jednak 3 miesiące w szlafroku, nie wychodzenie przez tak długi czas na dwór sprawia wrażenie, że problem jest głębszy (że wcale nie tkwi w karmieniu takim bądź innym), że potrzeba pomocy w wyjściu, w porzuceniu tego szlafroka.
Proszenie o pomoc, jeśli ona sama nie przychodzi, jest konieczne. Mamy prawo prosić. Gdy sobie nie radzimy z własnym macierzyństwem, szukajmy wsparcia.
„Proście, a otrzymacie. Szukajcie, a znajdziecie. Kołaczcie, a otworzą wam.”
15 marzec
Są takie miejsca, których gościnność i ciepło odczuwa się nawet przez zimny kabel internetowy:
twórcze mamy
pani łyżeczka
15 marzec
Niewdzięczna blogerka to oczywiście ja.
To dzięki naszym przyjaciołom jest ten blog, ten pomysł, realizacja za ich zachętą, konkretną pomocą. Stąd ta strona przybyła:
Sklep internetowy
13 marzec
Mój skarb pięcioletni lubi mówić, opowiadać, komentować.
Czytałam jej i starszemu synkowi o Marcie i Marii- o tym, że Pan Jezus pochwalił Marię, że słuchała Słowa Bożego. Rozmawiałam jeszcze chwilę z nimi na ten temat, zadając różne pytania. Na koniec Tosia podzieliła się swoją uwagą: „Słowo Boże jest pocałunkiem”. Zaniosłam tą perełkę do jej anegdotnika.
Wyjątkowa moja Tosia. Lubi też moje dziecię nabożeństwo drogi krzyżowej. Tak sobie myślę, że już dzieci mają swoją drogę krzyżową. Jak często się przewracają, jak poobijane nóżki mają od tej bieganiny, przewrotów, wdrapywań. Wstają dalej, idą naprzód.
Tylko na reklamach takie idealne, że aż nierzeczywiste. Tylko na reklamach, w czasopismach, filmach niemowlęta takie spokojne, z idealną cerą, zdrowe i niekłopotliwe. W rzeczywistości niemal każde z czymś się zmaga: a to z wysypką, a to z kolką, a to z własnym rozwojem, a to z własnymi lękami (starsze nieco).
My jako rodzice też upadamy. Źli i grzeszni jesteśmy, więc upadki są nieuniknione. „Jak upadniesz- spróbuj się podnieść od razu. Wtedy będzie mniej bolało.” Tak radzi ks. Jan Twardowski w „Najnowszym zeszycie w kratkę”. Łatwo się podnieść, gdy pamiętam, że Jezus cierpi ze mną, ma dla mnie głębokie współczucie, jakiego żaden psycholog nie okaże, jakiego żaden lekarz nie wykrzesa z siebie.
Myślę sobie o powołaniu żony i mamy. Co radzi święty Paweł na ten Wielki Post? Jaki kochający pocałunek dla nas przygotował?
- „Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne. Nie uważajcie samych siebie za mądrych.” Rz12,16
- „…abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości.” Ef4, 1-2
Jak dobrze móc być ze swoim mężem i dziećmi w domu, z dala od kariery, uznania, premii, z sercem zasłuchanym przy sercu bliskich. Jest to pokorna droga. Choć dla innych pokorną „nie-wybraną” drogą będzie zmaganie się z połączeniem pracy żony i matki z pracą zawodową. Nie będę komentować więcej tych cytatów- niech same uwierają, drążą, kiełkują.
Jeszcze jednym cytatem z zapisków o mojej Toni się podzielę, a co.
Starsza siostra przeprowadza wywiad:
-Co to jest zdemoralizowane społeczeństwo?
-Jest to po angielsku płyn do mycia naczyń- odpowiada Antosia.
Łatwo jest być przy dzieciach, kiedy są właśnie takie jak w tej rozmowie: wesołe, psotne, rozbrajające. Trudniej, gdy cierpią i nie da się nic poradzić albo gdy my sobie z tym nie radzimy albo gdy sami doświadczamy bólu. Ale i to jest potrzebne.
„Kochać to nie tylko dawać, ale też przyjmować”.
|